poniedziałek, 12 stycznia 2015

Niewypał? 65

A miało być tak pięknie (miało nie wiać w oczy nam ;) ... państwo, a dokładniej państwowy bank, miał się zająć wynajmowaniem mieszkań. Ktoś wymyślił, że "bank posiada duże rezerwy kapitału" (swoją drogą, to jest dosyć zabawne określenie w systemie rezerwy cząstkowej ;) i trzeba to jakoś spożytkować (co, w nomenklaturze rządowej, zwykle tożsame jest z "roztrwonić"). Powstał więc Fundusz Mieszkań na Wynajem, z którego już wielokrotnie się nabijaliśmy. Nadszedł w końcu ten długo oczekiwany moment, w którym fundusz osiągnął sprawność bojową i przedstawił swoją pierwszą ofertę. Oferta dotyczy mieszkań w Poznaniu - mieszkań jest 124, ale w ofercie znalazło się 47 lub 49 (zależnie od źródła) i część już jakby zniknęła, bo na oficjalnej stronie:

http://oferty.jakusiebie.pl/

są tylko 24. Nie wiadomo, gdzie jest reszta i czemu na stronie jest ich tak mało (ponieważ na razie to są raczej plany niż mieszkania, bo mieszkania są jeszcze niewykończone, to może zwyczajnie zaprezentowano po 1 mieszkaniu spośród każdej grupy "takich samych"?).

Jak tylko pojawiła się oferta, mogliśmy sporo poczytać na temat jej atrakcyjności, albo raczej nieatrakcyjności (tu zadania są podzielone).
Nieoceniony redaktor depeszowy, Marek W., natychmiast popełnił stosowny artykuł, w którym stwierdził, że oferta rozczarowuje, bo jest podobna do rynkowej:

http://wyborcza.pl/1,75248,17218253,BGK_wynajmuje__Oferta_rozczarowuje__podobna_do_rynkowej.html

Z kolei na onecie mogliśmy (o dziwo) poczytać, że oferta jest słaba i niekonkurencyjna:

http://biznes.onet.pl/wiadomosci/nieruchomosci/eksperci-cena-najmu-pierwszych-mieszkan-z-inwestycji-bgk-niekonkurencyjna/jzqzh

Dla zwolenników teorii, że oferta jest jednak dobra, też się coś znajdzie:

http://www.pb.pl/3980795,89315,sprawdzamy-oferte-funduszu-mieszkan-na-wynajem

Ponieważ mamy aż 3 różne opinie na ten sam temat, to musieliśmy zgłębić go osobiście, żeby... wyprodukować czwartą.

Na początek przyjrzyjmy się, co zaproponował nam BGK Nieruchomości (wybraliśmy po 1 mieszkaniu z każdego przedziału powierzchni, z ceną możliwie bliską środka oferty):

Ceny dla wybranej kawalerki wyglądają tak:



Dla mieszkania 2-pokojowego tak:



A dla 3-pokojowego jeszcze inaczej ;)



Pierwsza rzecz, która się narzuca, to spore zróżnicowanie cen w zależności od czasu, na jaki podpiszemy umowę (umowę można później przedłużyć). Powoduje to taki problem, że nie bardzo wiemy, który przedział czasu/ceny przyjąć do dalszych dywagacji ;) Widać, że BGK promuje umowy z czasem trwania 2-4 lata, ale, jak na minimalny czas wynajmowania mieszkania, to jest jednak sporo. W końcu w czasach, w których poszukiwaliśmy mieszkania, oferty zawierające klauzulę o minimalnym okresie trwania umowy (najczęściej rok) omijaliśmy raczej szerokim łukiem (po co wiązać się tego rodzaju deklaracją, skoro nie ma pewności, czy sąsiedzi nie słuchają, albo nie urządzają koncertów rock'owych w środku nocy? ;) Poza tym, jedną z podstawowych zalet wynajmu jest swego rodzaju wolność - jak się zmieni pracę, albo praca się przeniesie, to można się po prostu przeprowadzić. Z kolei jeśli ktoś lubi "stabilizację", to może spróbować z właścicielem ustalić minimalny czas trwania umowy - to będzie raczej plus w negocjacjach niż minus. 
Dlatego hmm... skłanialibyśmy się ku przyjęciu do analizy pierwszego (najkrótszego a zarazem najdroższego) przedziału czasu, ale żeby nie było, że jesteśmy stronniczy, przyjrzymy się obu przedziałom (ceny dla okresu dłuższego niż 4 lata możemy zupełnie pominąć, bo, po pierwsze, niewiele się różnią od tych za krótszy okres, a, po drugie, umowa wynajmu mieszkania na minimum 4 lata na takich warunkach to dla nas zupełna abstrakcja).

Rozpoznanie przeprowadzone na portalach ogłoszeniowych pokazuje coś, co było poniekąd do przewidzenia - oferta BGK dla kawalerek jest stosunkowo bardziej atrakcyjna niż dla mieszkań 2-pokojowych, a najgorzej wypada oferta dla mieszkań największych. Wynika to z tego, że fundusz zakłada rentowność swojej działalności na poziomie 4% (nie wspominając nic na temat różnicowania tego wskaźnika względem typu mieszkania) - tymczasem, jak wiadomo (a jak nie wiadomo, to można sprawdzić w ogłoszeniach albo w kalkulatorze), najbardziej opłacalne (najmniej nieopłacalne? ;) jest wynajmowanie kawalerek. Im mieszkanie większe, tym gorzej, bo cena wynajmu nie rośnie proporcjonalnie do wzrostu powierzchni mieszkania, za to cena kupna jest tego bliska (pomijając już naprawdę "duże" metraże, typu 80+ m2).

Sprawdzenie prywatnych ofert pokazuje, że... w tym Poznaniu jest jakoś drogo ;) Ceny kupna są o 20% niższe niż w Warszawie, a ceny wynajmu zdają się być porównywalne (to temat na zupełnie inny wpis, jednak już teraz nasuwa się wniosek, że w innych miastach może być BGK jeszcze trudniej uzyskać zakładaną rentowność).
Za kawalerkę, którą da się porównać do oferty BGK (nowe budownictwo, standard raczej wyższy niż niższy) w tej okolicy Poznania, trzeba zapłacić w granicach 1400-1600 złotych. Jest to oczywiście cena ofertowa, więc pewnie coś można od niej jeszcze odjąć (ciekawe, czy można się targować z BGK :) i dotyczy z reguły mieszkań co najmniej 30-metrowych (dosyć trudno znaleźć jest sensowną kawalerkę w rozmiarze 27 m2). Przyjmiemy więc do porównania cenę 1.500 złotych, w której mieszczą się już wszystkie opłaty, z wyjątkiem tych wybitnie licznikowych (prąd) oraz indywidualnych (internet, kablówka itd.).
Ceny podane w tabelach BGK nie zawierają zaliczek na opłaty licznikowe za indywidualne zużycie mediów (czyli, jak czytamy na stronie funduszu, nie zawierają opłaty za ogrzewanie, ciepłą oraz zimną wodę, wywóz śmieci, ścieki oraz oczywiście za zużycie prądu). Żeby jakoś to porównać z ogłoszeniami prywatnymi, w którymi prawie zawsze tego rodzaju opłaty (poza prądem) są ujęte we wspólnej części, nazywanej "czynszem", dodamy dla kawalerki 200 złotych, dla mieszkania 2-pokojowego 300 złotych, a dla 3-pokojowego 400 (oczywiście są to opłaty zależne od liczby mieszkańców, ale już nie komplikujmy ;)
Dla kawalerki w ofercie BGK wychodzi nam więc cena lekko poniżej 1.400 złotych lub nieco ponad 1.200 złotych (w wariancie z dłuższym minimalnym okresem najmu). Jak widać, w tym przypadku nie jest niby jeszcze tak źle... problem polega jednak na tym, że mieszkania od BGK są nieumeblowane (mają tylko meble kuchenne i łazienkowe). Nie zawierają też elementów typu naczynia, sztućce, odkurzacz itd. Tego typu mieszkanie trudno znaleźć w prywatnym wynajmie, bo największą zaletą wynajmowania mieszkania jest fakt, że w takim mieszkaniu najczęściej wszystkie sprzęty są do dyspozycji (zwłaszcza w przedziale cenowym, w który "celuje" BGK). W kawalerkach z ceną na poziomie 1.500 złotych za miesiąc można nawet znaleźć już takie frykasy, jak chociażby telewizor ;) Niestety z opisu na stronie funduszu nie wynika nawet, czy w mieszkaniach są pralki... W związku z tym wszystkim trudno jednoznacznie porównać ofertę funduszu z ofertą na rynku prywatnym - gdyby od ceny z rynku prywatnego odjąć to, czego nie ma w mieszkaniach BGK (meble itd.), to oferta funduszu będzie droższa dla okresu wynajmu krótszego niż 2 lata. Dla dłuższego byłaby pewnie porównywalna, gdyby nie fakt, że prywatne umowy najmu zawierane na minimalny okres 2 lat lub więcej, to w naszej ocenie niezwykła rzadkość.

W przypadku mieszkań 2-pokojowych jest już znacznie łatwiej, bo oferta BGK zawsze będzie droższa niż rynkowa :) Minimalna cena (z uwzględnieniem naszych założeń o kosztach rozliczanych indywidualnie) wyniesie nieco ponad 2.100 złotych (dla okresu wynajmu minimum 2 lata) lub prawie 2.400 w przypadku okresu krótszego. A to już jest totalna abstrakcja, bo ceny w okolicy, w nowym budownictwie, kształtują się na poziomie 1.800-2.000 złotych za miesiąc (dodatkowo, w górnej granicy tego przedziału zdarza się czasem miejsce garażowe, zawarte w cenie, czego w BGK oczywiście nie ma). Oferta funduszu dla mieszkań 2-pokojowych jest więc absolutnie kosmiczna! Za cenę rzędu 2.400 złotych na miesiąc można już w tej okolicy spokojnie znaleźć prywatne mieszkanie 3-pokojowe (w porównywalnym standardzie). Przypominamy, że w mieszkaniach BGK nie ma mebli itd. - po uwzględnieniu tego faktu mieszkanie 2-pokojowe byłoby o jakieś 300-600 złotych miesięcznie droższe niż na rynku prywatnym. Hmm... a miało być przecież tańsze ;)

Dla mieszkań 3-pokojowych kosmos jest jakby jeszcze większy ;) Minimalna cena u BGK to prawie 2.700 (pamiętamy o tym, że do cen na stronie dodaliśmy szacowane koszty indywidualne, ponoszone przez najemcę) lub aż 3.000 złotych miesięcznie przy krótkim okresie wynajmu. To już jest naprawdę abstrakcja za 3-pokojowe mieszkanie bez mebli, garażu, ani żadnych sprzętów. Porównywalne mieszkania na rynku prywatnym kosztują w granicach 2.200-2.500 złotych (przy czym znowu, w takich przypadkach mieszkania są już naprawdę "porządnie" umeblowane/wyposażone i w przypadku droższych cena często zawierają miejsce garażowe). Widać, że, realnie rzecz biorąc, oferta BGK w przypadku mieszkań 3-pokojowych jest o jakieś 700-1000 złotych miesięcznie droższa niż prywatna.

Mamy więc już pierwszy, podstawowy wniosek - oferta Funduszu Mieszkań na Wynajem jest droga, a nawet bardzo droga. O ile w przypadku najmniejszych mieszkań ceny są jakoś tam zbliżone do rynkowych (zależnie od okresy wynajmu), o tyle w przypadku mieszkań średnich lub większych, oferta funduszu jest wręcz kosmiczna.

Żeby jednak nie było tak jednostronnie, to jakieś tam zalety te mieszkania od BGK mają (chociaż nam się oczywiście nie wydaje, żeby za te zalety warto było aż tyle zapłacić).
Rzut oka na rozkłady poszczególnych mieszkań każe sądzić, że rozkłady są bardzo sensowne (sporo oddzielnych kuchni :) Biorąc pod uwagę fakt, że aktualne budownictwo deweloperów wygląda, jak wygląda, a towar opchnięto instytucji rządowej, to naprawdę jesteśmy tym faktem zaskoczeni (pozytywnie).
Niewątpliwą zaletą jest fakt, że oferta ma charakter dużo bardziej profesjonalny niż oferta prywatna - żadne ogłoszenie na otodomie, czy innym gumtree nie jest w stanie zrobić tak pozytywnego wrażenia, jak ustandaryzowane ogłoszenia funduszu, dostępne w jednym miejscu, na ładnie wyglądającej stronie. Fundusz dysponuje także infolinią, wszystkie zasady są ładnie i rzeczowo opisane - ciężko jest nie znaleźć na stronie tego, czego chciałoby się o mieszkaniu dowiedzieć (no może poza kwestią tej nieszczęsnej pralki oraz wynajęcia miejsca garażowego/komórki lokatorskiej, na temat których żadnych konkretów na stronie nie udało nam się znaleźć).
Kolejną zaletą jest duża przewidywalność - umowa zawierana jest na czas określony (z możliwością przedłużenia), więc, jeśli komuś zależy na stabilności miejsca zamieszkania, to jest to zaleta (dla innych będzie to wada, bo w praktyce wypada zawrzeć umowę co najmniej na 2 lata). Poza tym, wynajmowanie mieszkania od "państwa" jest w naszym odczuciu jakieś takie bardziej hmm... (z braku lepszego określenia) "pewne" niż od prywatnego właściciela.


I na tym chyba kończą się zalety wynajmowania mieszkań od funduszu, bo, poza największą wadą, czyli ceną, wad jest jeszcze co najmniej kilka.

Umowa z funduszem zawierana jest na warunkach najmu okazjonalnego - niesie to ze sobą kilka konsekwencji. Po pierwsze, mieszkanie musi być przeznaczone na cele wyłącznie mieszkaniowe (nie można prowadzić w nim działalności gospodarczej itd.), co jeszcze wielkim problemem nie jest. Większym problemem (chociaż też może nie aż tak dużym) jest fakt, że, zgodnie z zasadami najmu okazjonalnego, klient musi podpisać dokument (poświadczony przez notariusza) o dobrowolnym poddaniu się egzekucji komorniczej (kojarzy nam się to z BTE ;) oraz wskazać adres docelowy eksmisji, w przypadku rozwiązania umowy najmu. Też niby nie jest to wielki problem, ale podpisywanie czegoś takiego (przy miesięcznej opłacie za mieszkanie na poziomie nawet 3.000 złotych) wydaje się być swego rodzaju nietaktem (chociaż fundusz nie ma tu wyjścia, bo takie są wymagania ustawy). Dodatkowo, fundusz będzie weryfikował możliwości finansowe klientów... co na rynku prywatnym jest zupełnie nie do pomyślenia.
Kolejnym problemem z mieszkaniami od BGK jest fakt, że (na moment naszego przeglądania strony) nie wiadomo niczego konkretnego na temat wynajmu miejsc garażowych i komórek lokatorskich. Może nie byłby to wielki problem, gdyby nie to, że w opisie budynku na stronie funduszu znajdujemy informację, że znajdują się w nim 22 miejsca postojowe w hali pod budynkiem oraz 12 miejsc naziemnych. Tymczasem mieszkań jest przecież 124... Trudno powiedzieć, jak wygląda kwestia parkowania w tamtym rejonie Poznania (bo jest on nam zupełnie obcy), ale zważywszy na to, że sporo się w tej okolicy buduje, to mamy obawy, że z parkowaniem będzie jak w każdej deweloperskiej "enklawie", czyli raczej kiepsko. To wszystko jest o tyle ciekawe, że na stronie funduszu, w miejscu opisywania lokalizacji budynku, w pierwszej kolejności podano czas dojazdu do centrum samochodem, a dopiero później jest informacja o komunikacji miejskiej - czyżby więc samochód był preferowanym środkiem transportu? A skoro tak, to gdzie go zaparkować? ;)
Temat piwnic, zwanych dumnie komórkami lokatorskimi (co jest już wybitnie głupim określeniem w przypadku mieszkań własnościowych), pominiemy, bo raczej nie wydaje się nam, żeby obecność piwnic lub ich brak miały decydujące znaczenie dla kogokolwiek.
Jednak chyba najciekawszy problem tkwi w takim oto stwierdzeniu, które znajdujemy na stronie funduszu:

"Czynsz podlega corocznej waloryzacji i jest automatycznie podwyższany ze skutkiem od 1 stycznia każdego roku, zgodnie z nominalnym wzrostem przeciętnego wynagrodzenia brutto w gospodarce narodowej na podstawie wskaźników i danych publikowanych przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego."

Jak więc widać, w umowie z miejsca zaplanowane są podwyżki! Chyba że ktoś sądzi, że wynagrodzenie brutto, liczone przez propagandowy GUS, kiedykolwiek spadnie ;) Trzeba się więc liczyć chociażby z tym, że podpisując umowę na okres dłuższy niż 2 lata, cena w trzecim roku będzie powiedzmy o 10% wyższa niż obecnie. Nie dość, że już w tej chwili jest drogo, to potem będzie jeszcze drożej. Tymczasem, w naszej ocenie, ceny wynajmu mieszkań będą systematycznie spadać (dokładnie z tych samych powodów, co ceny kupna, tylko efekt wystąpi szybciej - po pierwsze dlatego, że demografia/liczba studentów ma bardzo szybkie przełożenie na liczbę klientów na rynku najmu, a po drugie dlatego, że ze sprzedażą mieszkania można czekać latami, a z jego wynajęciem niespecjalnie).

Jakie są ostateczne wnioski z naszych dywagacji na temat oferty FMnW? 

Zalet jest kilka:
- stabilność najmu
- profesjonalnie przygotowana oferta
- mieszkania są/będą absolutnie nowe
- sensowne rozkłady (chociaż trudno to uznać za przewagę względem rynku prywatnego)

Za to wad jest dużo więcej:
- ceny, ceny, ceny! (zwłaszcza w przypadku mieszkań średnich, bądź większych i krótkiego okresu najmu)
- konieczność podpisania umowy z minimalnym czasem trwania (w praktyce co najmniej 2 lata)
- mieszkania są nieumeblowane oraz brakuje podstawowego wyposażenia
(chociaż dla niektórych to akurat może być zaletą)
- warunki najmu okazjonalnego (dobrowolne poddanie się egzekucji komorniczej)
- konieczność potwierdzenia dochodów (z punktu widzenia klienta to całkowicie zbędna i nieco kłopotliwa procedura)

- nieuchronne podwyżki i tak już wysokich czynszów
- potencjalne problemy "parkingowe" w tej akurat lokalizacji (mało miejsc garażowy w budynku)

Podsumowując... po pierwszej analizie zalet i wad pierwszej inwestycji BGK nasuwają się dwa podstawowe wnioski:
1. Program ten (jak każdy inny rządowy pomysł w mieszkaniówce) NIE jest programem, stworzonym dla dobra obywateli (pytanie, czy jest programem stworzonym dla deweloperów, czy jest po prostu wynikiem ignorancji urzędników, którzy się tym zajmują - my obstawiamy jednak bardziej to pierwsze). Absurdalne wręcz ceny mieszkań zupełnie nie przystają do pierwotnych zapowiedzi (pamiętajmy, że miało być taniej niż na rynku - na początku mówiono o 50%, potem zeszło w kierunku 25%... i właściwie 25% zostało, tylko że nie taniej, a drożej). Dodatkowo, nie da się uzyskać od funduszu informacji, za ile dokładnie kupił blok od dewelopera - pewnie to wielka tajemnica, wszak konkurencja (której nie ma ;) czyha na takie informacje ;)
2. Program mieszkań na wynajem nie zagrozi prywatnemu rynkowi wynajmu - jeśli któryś z właścicieli prywatnych mieszkań na wynajem miał obawy, że FMnW będzie dla niego realną konkurencją i będzie musiał z jego powodu obniżyć ceny, to pewnie teraz płacze ze śmiechu ;) Na razie to tylko pierwszy budynek, ale ceny/warunki pokazują, że zapowiedzi o cenach niższych o 25% od rynkowych można włożyć między bajki (trudno oczekiwać, żeby w kolejnych miastach sytuacja miała wyglądać jakoś dramatycznie inaczej).

Jak więc oceniamy start Funduszu Mieszkań na Wynajem? Oczywiście pozytywnie! Po tym, co zobaczyliśmy na podstawie budynku w Poznaniu, nasze obawy o to, że fundusz szybko zbankrutuje, tylko się wzmocniły ;) Pewnym zaskoczeniem jest jedynie fakt, że fundusz rzeczywiście uparł się na tą rentowność 4% (można sobie to sprawdzić w naszym kalkulatorze, przyjmując cenę wykończonego mieszkania w okolicy 6.000/m2 ;) i zaproponował ceny zupełnie oderwane od rzeczywistości. 
Krótko mówiąc - na razie niewypał! Ale czegóż innego można było się spodziewać po budynku, zlokalizowanym przy ulicy Saperskiej...


PS. Rozbudowaliśmy nieco nasze kalkulatory - dodana została możliwość sterowania opcjami zaawansowanymi, które w pierwszej wersji przyjęte były implicite, pojawiła się możliwość uwzględnienia w obliczeniach rocznej zmiany wartości mieszkania oraz dodaliśmy podpowiedzi do każdej opcji, żeby było wiadomo, co która dokładnie oznacza. 
Temat będziemy z czasem (jak tylko czas pozwoli ;) rozwijać. 
Z góry dziękujemy za wszystkie uwagi (z części których najpewniej już teraz zdajemy sobie sprawę ;)

65 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. No tak... poniedziałek rano, a ludziska zamiast dbać o wzrost naszego PKB, zamiast budować tą naszą Polskę, zamiast pokonywać kolejne bariery, przekraczać normy to jak to mawia Ferdek "Wszyscy by ino siedzieli a robić ni ma komu" ;)

      Niestety w robocie nie mogę się zalogować na konto (coś jest zblokowane) także w dzień roboczy nie mam oręża.

      P.S.Oczywiście to wcale nie oznacza ze tak to zostawię! ;)

      Usuń
    2. Próbuj na komórce, tablecie!;-D Jeszcze odzyskasz prym!

      Usuń
  2. Nie ma dostępnego wzoru umowy ani nie widziałem nigdzie wzmianki o tym, ale wydaje mi się że niekoniecznie podpisanie umowy na 2 lub 4 lata oznacza "przywiązanie" bez możliwości wypowiedzenia. Podejrzewam, że może być tak, że np. w umowie jest jednomiesięczny lub trzymiesięczny okres wypowiedzenia w przypadku każdej umowy, z zastrzeżeniem że jeżeli umowa była podpisana na wyższy niż 2 lata okres to najemca przy rozwiązaniu będzie musiał zwrócić zniżkę jaką dostał przez cały okres wynajmowania z uwagi za premię długoterminowej umowy.
    Tak działa to w przypadku innych długoterminowych umów (np. telekomunikacyjnych) i wydaje mi się, że podobnie będzie w tym przypadku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jest inaczej. jedyną możliwością "odstąpienia" od umowy jest znalezienie najemcy na swoje miejsce.

      Usuń
  3. Nie wydaje wam sie, że środowisko deweloperskie znowu zrobiło wszystkich w bambuko.
    Mieszkania zostały sprzedane po cenach wyższych niż rynkowe (zarobią pieniadze) potem jeszcze wyremontują i remonty będą się pewnie przedłużać (znów zarobia pieniadze). Nastepnie w funduszu powstanie duzo miejsc pracy dla "swoich".

    I jeszcze chyba jedno czy nie można było się domyslić że te mieszkania mają się nie wynajmować. Dadza zaporowe ceny wynajmu i nikt ich nie wynajmie beda stały puste. Po co miały by sie wynająć?? Żeby deweloperzy nie sprzedali kolejnych tylko ludzie wynajmowali??

    Według mnie to już jest po prostu skup interwencyjny. Mieszkania beda stały puste i tyle. Jakby je wynajeli to spadły by ceny wynajmu a za tym i ceny mieszkań a to nikomu nie jest na rękę - no chyba że wynajmującym którzy płaca podatki na takie programy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Mieszkania beda stały puste i tyle." - albo będą wynajmowane "krewnym i znajomym" niekoniecznie po cenach ofertowych ze strony.

      Usuń
  4. W tym bezsensie najmu okazjonalnego to już nie chodzi o to, że najemca musi się poddać egzekucji, ale że najemca musi przyprowadzić innego właściciela mieszkania, który się przed notariuszem zobowiąże przyjąć najemcę. Odpadają zatem ci wszyscy najemcy, którzy w najbliższej rodzinie takich chętnych właścicieli nie mają, albo i mają, ale nie chcą im zaprzątać głowy swoimi wszak prywatnymi sprawami. Zatem albo model współpracy zostanie istotnie zmieniony (ceny, warunki, czyli też zmiana ustawy), albo system padnie z hukiem. Lech Malinowski

    OdpowiedzUsuń
  5. Mieszkania puste stały nie będą. Wysoka cena musi być żeby było z czego schodzić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trochę konkretów - przynajmniej w tej materii nie będzie spekulacji z naszej strony.
    Postanowiłem napisać do Funduszu i zapytać jak wygląda najem długoterminowy odnośnie ceny lokalu. Skoro podpisujemy umowę na 4 lata to przecież cena na rynku podlega wahaniom itd.

    Podsumowanie odpowiedzi:
    - nie ma możliwości renegocjacji cen w żadnym momencie
    - co roku kwota jest waloryzowana, i tutaj niespodzianka (bo mainstreamowa inflacja jest niska) to mamy waloryzację o średni wzrost wynagrodzeń :) Podejrzewam, że historycznie wyprzedza on znacznie inflację stąd ta decyzja żeby jeszcze więcej łupić. Ciekawy zabieg :) A wiadomo... Średnia a mediana to 2 różne światy <:

    Poniżej treść pytania i odpowiedź:

    PYTANIE:
    "Witam, czy umowa długoletnia na daną kwotę jest zawierana na taką kwotę w całym okresie ? Czy jest on np. rok do roku korygowana o jakieś wskaźniki lub np. jest możliwość renegocjacji w przypadku gdy niż demograficzny doprowadzi np. do 40% przeceny rynku mieszkaniowego i obniżenia stawek wynajmu na rynku w takiej samej wysokości ?"

    ODPOWIEDŹ:
    "Szanowny Panie,

    Dziękujemy za wyrażenie zainteresowania ofertą Funduszu Mieszkań na Wynajem.

    W odpowiedzi na zapytania informujemy, że czynsz podlega corocznej waloryzacji i jest automatycznie podwyższany ze skutkiem od 1 stycznia każdego roku, zgodnie z nominalnym wzrostem przeciętnego wynagrodzenia brutto w gospodarce narodowej na podstawie wskaźnika i danych publikowanych przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego.

    Jednocześnie pragniemy poinformować, że Fundusz nie przewiduje możliwości negocjacji ceny najmu."

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeżeli chodzi o wynajem to ja se swojej strony powiem że jeżeli by to była inna lokalizacja (Północ Poznania tj, Okolice trasy PST) to ja bym taką kawalerkę 25-30 metrów do 1000 zł poważnie rozważył. Rozumiem że te ceny zawierają wszystko oprócz: prądu, wody i gazu (ale to się można zamknąć w 100 zł miesięcznie).

    Mi tam jeszcze w standardzie brakuje czegoś takiego jak wyro i szafa.
    No a ta waloryzacja o średnie wynagrodzenie to faktycznie cenna informacja.

    OdpowiedzUsuń
  8. Naganiacze zmienili śpiewkę. Jednak spadki :)
    http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/707218,1170564-Co-stanie-sie-na-rynku-nieruchomosci--w-2015-roku.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łe limitowany dostęp - ale se poczytałem... ;)

      Usuń
    2. Wystarczy się zarejestrować i zalogować i w większości można czytać artykuły za free :) http://ekonomia.rp.pl/temat/705505.html

      Usuń
    3. I jeszcze z RP, coś takiego:

      http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/707218,1170583-Ile-za-gotowe-mieszkanie-od-dewelopera.html

      Ciekawy fragment:
      "Według Jarosława Jędrzyńskiego nie ma żelaznych reguł i przesłanek do obniżania cen. – Wszystko zależy od konkretnej inwestycji, jej standardu, lokalizacji, indywidualnej sytuacji dewelopera – wyjaśnia analityk RynkuPierwotnego. pl. – Najlepsze warunki sprzedaży firmy oferują zwykle w przedsprzedaży oraz w kończącym sprzedaż okresie wyprzedaży, gdy niesprzedanych pozostało od kilku do kilkunastu procent lokali. Wtedy jednak nie jest to oficjalna obniżka cen, ale działania promocyjne, które nie stwarzają wrażenia, że ci, którzy kupili mieszkania wcześniej, przepłacili – zauważa." <- Tak, tak jedni kupili drogo, drudzy taniej, ale wszyscy są zadowoleni :D

      W Chinach, też ci co kupili wcześniej / drożej prawie nie zauważyli :D
      http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/1131774.html

      I jeszcze:
      "Z analiz redNet Property Group wynika, że deweloperzy decydują się na taki krok [obniżanie cen mieszkań] zazwyczaj po upływie pół roku od chwili przekazania kluczy pierwszym mieszkańcom, choć bywa, że nawet rok czy dwa lata od otrzymania pozwolenia na użytkowanie nie chcą negocjować cen ostatnich lokali."

      O tym 'pół roku', to już słyszę któryś raz. Pewnie to jakaś wartość uśredniona, która zależy od tych czynników o jakich mowa w pierwszym cytacie - ale to jest fakt - jedyna rzecz jaka zmusi dewelopera do obniżenia ceny to >pustostan< i tylko pytanie kiedy czynniki, które przemawiają za powstawaniem pustostanów na >większą skalę<, przeważą nad tymi, które te pustostany >jeszcze< wypełniają ludźmi...

      Usuń
  9. A podaż nowych mieszkań cały czas rośnie. Idziemy na rekord (koniec listopada 51000 w 6 miastach).
    http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/707218,1170583-Ile-za-gotowe-mieszkanie-od-dewelopera.html
    Dotychczasowy rekord IV 2012 ale wtedy było spoko mieszkań tylko na papierze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolejny bubel... Niesamowite, a miało być tak pięknie, a wyszło raczej nie bardzo... Mnie natomiast dziwi informacja:

    "Szanowni Państwo, Informujemy, że w związku z bardzo dużym zainteresowaniem ofertą mieszkań na wynajem oraz w trosce o dostępność oferty dla zainteresowanych z dniem 8 stycznia 2015 roku, od godziny 0:00, wprowadzamy zmianę w pkt. 8 „Zasad oferowania mieszkań na wynajem.”

    Czyli jest zainteresowanie, tylko ciekawe jak bardzo realne i w jaki sposób przełoży się na wynajęcie mieszkań...
    Może to tak jak z zakupem i popytem realnym i potencjalnym. ;-)

    Poza teraz są to zupełnie nowe mieszkania, ale za kilka lat już nie będą. Zastanawiam się, czy fundusz skoryguje wówczas ceny?

    Pozdrawiam, Kamil
    http://zpasjaonieruchomosciach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nawet NBP ma zastrzeżenia do MDM
    http://biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/nbp-ostro-o-mdm-rzadowy-program-wspiera-deweloperow-i,2077190,4206

    OdpowiedzUsuń
  12. http://wyborcza.biz/Gieldy/1,114507,17249337,Slonce_znowu_zaswiecilo_nad_deweloperami.html?biznes=poznan#BoxBizTxt

    Zerkam na tytuł, człowiek myśli że Marek W. znów popełnił jakieś wiekopomne dzieło, serce zaczyna szybciej bić, przyśpiesza oddech, (jak to ktoś napisał w komentarzu) - już prawie ciary przechodzą przez plecy a tu dupa...

    OdpowiedzUsuń
  13. To o ponad połowę taniej wychodzi TBS i jeszcze na http://tbs24.pl zbierają podpisy pod petycją o zmianę ustawy, która by umożliwiła wykup tych mieszkań.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Papciochmiel

    Zgadza się, NBP po kilku latach obudziło się (jak KNF w sprawie rekomendacji S), chociaż temat został już kilkakrotnie przewałkowany na tym bloku (dziwię się dlaczego zabrało im to tak dużo czasu skoro analiza była zawieszona, w którymś wpisie na blogu).

    Mnie do łez poruszyła wypowiedź przedstawicielki MIR tłumaczącej brak skierowania programu na rynek wtórny ( w skrócie):
    1)załamie to plany inwestycyjne deweloperów (zegarmistrz zrobił jakiś deal pod stołem? Nie zdziwiłbym się).
    2) niemożliwość sprzedaży tychże mieszkań przez biednych deweloperów (…. To w tym sektorze jest rządowa gwarancja wykupu?)
    3) bankructwo niektórych deweloperów (JW.?) i brak pracy dla projektantów i firm przygotowujących inwestycje (czyli raczej branż ludzi rozgarniętych i dobrze zarabiających).

    Czyli: Państwo prędzej młodym da zdechnąć pod mostem z zimna (uniemożliwiając im kupno taniego lokum w wielkiej płycie (po co na start więcej?), niż pozwoli aby marża dew spadła poniżej 20% i dobrze płatni konsultanci i projektanci mieli trochę mniej zleceń)

    MDM – program Mieszkania dla Majętnych?, program Mnożenia Deweloperskich Marż? bo na pewno nie Mieszkania Dla Młodych.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak ostatnio sledze jak sprzedaja sie mieszkania w inwestycji Zoliborz artystyczny dom developmentu.
    http://www.domdevelopment.com.pl/oferta/mieszkania/?id=31&L=0&city%5B%5D=1&district%5B%5D=4#results
    Co mnie zaskoczylo to to, ze zostalo jeszcze az ponad 350 wolnych mieszkan do konca 2015.
    Mysle, ze mieszkania schodza szybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. 64 chętnych na jedno mieszkanie od BGK, Cena nie odstrasza - Marek Wielgo
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17251231,64_chetnych_na_jedno_mieszkanie_od_BGK__Cena_czynszu.html?biznes=opole#BoxBizTxt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekaw według jakiego klucza była podejmowana decyzja kto "otrzyma" mieszkanie?? Czy decydowała kolejność zgłoszeń?? Czy może inne zasady?? Ktoś się orientuje?
      W ofercie na ten moment pozostało 17 mieszkań i to tych z większym metrażem. Chyba jednak cena odstrasza

      Usuń
    2. Pewnie licytacja - kto da wiecej! :) Stare dobre (dla kamienicznikow) czasy na rynku wynajmu tak wygladaly kiedys ;)

      Ps. Ale jeszcze wczesniej, pamietam jak dzis, ze wynajem pokoju we wroclawiu w mieszkaniu studenckim 8 lat temu we w miare centrum miasta wynosil, uwaga ok ,400 zl :) teraz to bedzie dwa razy tyle... .

      Ps. 2 Ogladalem sobie na oxl.pl wlasnie ceny mieszkan w Warszawie, jak wygladaja ceny sprzedazy i sie zastanawiam... Nawet jesli zarobki sa na poziomie (poprawcie mnie jesli sie myle) + 30% vs Poznan czy Wroclaw tudziez Krakow. To przeciez ceny mieszkan to jest jakies absolutne horrendum! :D Kto kupuje w takich cenach? Dramat.

      Usuń
    3. Z tymi cenami mieszkan w W-ie na rynku wtornym jest cos dziwnego.
      Sporo jest ogloszen z wysokimi cenami np. Targowek, 27m2 za 239k, http://olx.pl/oferta/bezposrednio-kawalerka-2-pokoje-27-m-CID3-ID8mVwW.html czyli 8850/m2 :)
      Podczas gdy w podobnej okolicy mozna kupic mieszkanie w nowym bloku w cenie 6000-6500/m2 + bonus z MDM.

      Raczej nikt w takich cenach nie kupuje. Byc moze sprzedawca ma kredyt we frankach lub chce chociaz w ten sposob poczuc sie obrzydliwie bogaty.

      Majac do wyboru nore do remontu a nowe mieszkanie do urzadzenia to taniej wyjdzie urzadzenie od zera.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. oczywiście trudne do wytłumaczenia oczekiwania "sprzedających' (of course, rozpędziłem się jak Franek dzisiaj...;-)

      Usuń
    6. @Ryszard poprzedni enigmatyczny wpis zobowiązuje mnie chyba do opublikowania całej odpowiedzi ...;-)
      @Ryszard,
      nikt w Warszawie nie kupuje po takich cenach (oczywiście jest garstka ludzi, dla których +/- 100k w tę czy w tę nie robi różnicy (ale to są kupujący którzy środków na mieszkanie nie zarobili własną pracą).Dopiero jak człowiek ma zarobiony cash w ręku i ma go wydać zastanawia się ile go to zachodu i (lat) kosztowało i czy np. 60m2 pudełko do butów warte jest 600k?Jak przyjdzie co do czego to w ekstremalnych przypadkach sprzedawcy opuszczają po 20-25%. z 10k na 8k lub mniej.

      Ja tu widzę inny problem, podawanie cen ofertowych dla W-wy jako średnich zamiast transakcyjnych, wzbudza trudne do wytłumaczenia oczekiwania sprzedających
      Ale i na nich przyjdzie czas (rok może 2). Obserwuję jedno mieszkanie (90m z 2000r, spółdzielcze własnościowe!) 2012 -950k 2013-870k 2014- 799k 2015- o stówę jeszcze zjadą według mnie warte 90m x 7k=630 lub mniej (to i tak daje 150% zysku od ceny nabycia - + korzyść z używania/najmu przez 15 lat. I zobaczymy kto ma rację.--)
      A teraz zobaczymy co Franek zrobi na rynku ....

      Usuń
    7. No to widze rynek warszawski bardzo ciekawy. Generalnie obczajam we Wroclawiu wyglada to tak:
      fajne lokalizacje (z dobrym dojazdem bezkorkowym do centrum w promieniu 15 minut), ze spoko sąsiadami i budownictwo nie starsze niz 10 lat, niska zabuodwa 3-4 piętra (czyli cos co zabawnie nazywa sie "apartamentowcami").
      Ceny wygladaja mniej wiecej tak:
      1/ kawalerka ok 30 m ok. 200 000 zl
      2/ 2-pokojowe rozkładowe (dwustronne, co wazne), z osobną kuchnią ok 50 metrów cena ok 300 000 zl
      3/ 3-pokojowe warunki jak powyzej ok, 60 metrów cena ok 380 000 - 400 000 zl

      I szukam porownania vs. jak to wyglada w Wawie. Mozecie sie podzielic Warszawiacy? :) Sama analiza ofert w ogłoszeniach nie jest dla mnie miarodajna bo czesto nie jestem w stanie zweryfikowac informacji lub są niepełne. Ewentualnie inne czynniki rzutują na cenę, a ja nie bedac w stolycy o nich nie wiem bo nie widze ;) (np. ruchliwa ulica pod oknem, czy tandetnie wykonany budynek).

      Usuń
    8. dodam do tego jeszcze, ze we Wro zarobki dla rozchwytywanych specjalistow (poza progamistami) sa w okolicy 3-5 tys zl netto.

      Chodzi mi o to, czy w Wawie proporcje beda analogiczne.
      Czy jesli dodam 30% do cen mieszkan i 30% do zarobkow czy wyjdzie mi to samo?

      Usuń
    9. To chyba będzie trudne zadanie porównać Warszawę do Wrocławia - tu chodzi mi o układ miejski Wrocławia, fajniejszy niż w Warszwie (. W Warszawie nie ma starej zabudowy w centrum (tj. sprzed wojny). Stąd wspomniane przez Ciebie 15minut do centrum jest to jest albo dziadowstwo z lat 60 lub wielka płyta i zawsze trochę menelstwa menelstwa. Nowe inwestycje po 2000 roku są w bliskim centrum owszem ale wtedy cena to 11k-15k. (okolice Pol Mokotowskich) I wynika to raczej z niewielu miejsc do zabudowy, niż wyjątkowej architektury itd
      Ceny transakcyjne 4 piętra, 3/4 pokoje 70-90 m, zamknięte osiedle, klaustrofobiczna dzielnica, dojazd 30-45min centrum (Ursynów), mieszkanie do wymiany kuchni i łazienki toalety, realna transakcyjna 7,5-8,5k.
      Oczywiście są fantaści w Warszawie, którzy za konsomoł z 1990 roku chcą uzyskać 12k i Welgo z ferajną ustala na tej podstawie ceny i straszy zwyżką, ale to jest pompowana propaganda (od tego są przecież gazety).

      Bywając często w we Wrocławiu, po dyskucji z kuzynowstwem doszliśmy do wniosku, że jeżeli już ktoś chce kupić mieszkanie jako ewentulaną obronę przed hiperinflacją, to prędzej Wrocław niż Warszawa, a najlepiej Katowice, gdzie średnie zarobki są wyższe niż Warszawie, a ceny mieszkań niższe 2x.
      Obawiam się, że zarobki mainstreamu powiedzmy obcinając po 15% z każdej strony, nie są o 30% wyższe niż we Wrocławiu. Znam osoby które wróciły do Wrocławia właśnie z tego wzgledu - zarobki trylko trochę niższe a mieszkania zanacznie tańsze.

      Może jeszcze jeden case pokazujący jak ceny zjechały (Mokotów/Służew 75m). W 2011 na zapytanie dew zszedł do 10k (z 11k) teraz bez bicia sam na stronie oferuje 8 z czymś ale transkacyjnie 7,5k i te mieszkania stoją od 2010 roku (ale jak to wszyscy w prasie twierdzą w Warszwie "stabilizacja" ...cen jest i tyle)

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzieliście to???
    http://stooq.pl/q/?s=chfpln&c=3d&t=l&a=ln&b=0
    http://wyborcza.biz/Waluty/1,111132,17257821,CHF_drozeje__Bank_centralny_przestal_bronic_jego_kursu.html#MT

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak na stooq przyjmiemy perspektywye franka 30 letnia, to dopiero wykres fajnie zaczyna wygladac ;-)

      Usuń
  19. tak to bylo nieuniknione nic nie trwa wiecznie a prasa i telewizja z mundrymi analami i politykami swoje klepie a ludzie placa ! tak bylo jest i bedzie ludzie nic nie ma za darmo co wam pisalem nie raz tutaj i inni tez w tym autor. Niech sobie frankowicze glaszcza sciany poki mogą a przez ich wyzsze raty beda mniej kupowac czyli - recesja sie rozwinie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Pani Premier ma problem gornicy na poaczatek - zaczyna sie lawina po woli. Nieuniknione skutki bezmyslnego popychania ludzi w klopoty. Winnych brak !

    OdpowiedzUsuń
  21. http://wyborcza.biz/pieniadzeekstra/1,142942,17256064,Co_lepsze__Kredyt_czy_wynajem_.html

    OdpowiedzUsuń
  22. a tutaj, ze kurs franka był symulowany i robili co i jak

    Pod koniec października, premier Ewa Kopacz poprosiła Komisję Nadzoru Finansowego o sprawdzenie konsekwencji hipotetycznej sytuacji, iż frank szwajcarski kosztuje 4 zł. [/b]Konsekwencje takiej sytuacji opisywał wówczas Maciej Samcik

    Read more: http://wyborcza.biz/Waluty/1,111132,17258264,Bank_Szwajcarii_przestal_bronic_swojej_waluty__Kurs.html?wall=1#ixzz3OtNVPtBL

    czy wszystko dzieje sie z przypadku ? Niestesty NIE !

    OdpowiedzUsuń
  23. Przerzyjmy to jeszcze raz:
    Petru: dalsze osłabienie franka jest bardzo prawdopodobne
    2009-03-16
    16.3.Warszawa (PAP) - Frank szwajcarski może się dalej osłabiać i jest mało prawdopodobne, by kiedykolwiek kosztował jeszcze 3,20 zł - uważa ekonomista Ryszard Petru.

    Jak podkreślił na poniedziałkowej konferencji, do takich prognoz skłania ubiegłotygodniowa zapowiedź banku centralnego Szwajcarii o rozpoczęciu interwencji w celu osłabienia waluty.

    "Akcja banku Szwajcarii na osłabienie franka to jest przełom. Szwajcarzy nie są zainteresowani silnym frankiem" - zaznaczył Petru.

    Za franka musimy zapłacić w poniedziałek 2,92 zł. Waluta Szwajcarów osłabiła się w poniedziałek o 0,4 proc. do 1,5383 za euro, o 1,1 proc. do 1,6775 za funta i o 0,1 proc. do 1,1863 za dolara.

    "Jeżeli nie będzie jakiejś +mega+ katastrofy, typu upadek Ukrainy, to jest duża szansa, że poziomu 3,20 zł za franka już nie zobaczymy" - ocenił.

    W lutym frank szwajcarski osiągał rekordy wartości w stosunku do innych walut - w połowie lutego kosztował nawet 3,32 zł.

    W opinii Petru, nie możemy jednak wykluczyć osłabienia złotego, bo "sytuacja na świecie jest niepewna". Jak jednak podkreślił, kursy walut są obecnie na "dużo bezpieczniejszym poziomie".

    "Nie jesteśmy w stabilnej sytuacji, ale jesteśmy w takiej sytuacji, że spać możemy wszyscy spokojnie" - dodał. (PAP)

    OdpowiedzUsuń
  24. UMIESZ LICZYĆ LICZ NA SIEBIE, też pamiętam jak w 2007 roku "doradca kredytowy" mi mówił "Proszę brać kredyt we frankach przynajmniej będzie powód do wstawania rano do pracy". Teraz jak bym go spotkał to bym powiedział, że są to prorocze słowa i praca jest dla mnie tym czym była dla Syzyfa. Pracuje się, płaci i bank się bogaci :D. Coraz bardziej mam wrażenie, że jednak wałki na kredytach frankowych w Polsce były pomysłem jakiegoś Icka na górze:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeszcze niedawno Kopacz zlecila stress testy dla chf http://www.bankier.pl/wiadomosc/Drozszy-frank-Kopacz-Trzeba-zrobic-stress-testy-bankow-3226875.html

    Ciekawe czy to przypadek czy byly rozmowy w kulisach :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Tymczasem u deweloperów:
    http://www.reas.pl//files/reports/rynek-mieszkaniowy-w-polsce-q4-2014.pdf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Rekordowa sprzedaż i niewielki wzrost cen zakończyły rok 2014 - najlepszy w historii polskiej
      branży deweloperskiej." - pozamiatali temat, nie ma sensu nawet czytać :), na koniec 2015r. ceny jak w Singapurze :)

      Usuń
    2. W skrocie: deweloperzy liza sie po fiutach, jak to jest wspaniale :)

      http://www.bankier.pl/wiadomosc/Swietny-rok-deweloperow-Bedzie-jeszcze-lepiej-7230932.html
      Ciekawe kiedy podadza wyniki JWC :)

      Fajny tekst o JW: http://www.forbes.pl/jozef-wojciechowski-wraca-do-gry-o-prymat-na-rynku-deweloperskim,artykuly,187352,1,2.html

      "– To będzie największa w Polsce inwestycja mieszkaniowa robiona przez jednego dewelopera. Przestrzeni jest tyle, że zapewni nam ogrom pracy na najbliższe lata – mówi Wojciechowski.
      I cytat:
      "Szef JWC ma przy tym świadomość, że przy projekcie, gdzie mieszkania sprzedaje za ponad 7 tys. zł za mkw., marka jego firmy nie będzie wielkim wsparciem. Dlatego w prowadzonej obecnie kampanii reklamowej nazwa J.W. Construction jest skrzętnie skrywana."

      No prosze taki biznesmen a ma swiadomosc, ze "marka jego firmy nie będzie wielkim wsparciem" :D
      Ostatnio chyba tez na allegro wystawili swoje 30m2 apartamenty :)

      Usuń
    3. Cytat z artykułu zalinkowanego przez Xx Yy.
      "Niemniej szef JWC jest przekonany, że jeśli sam zatrudnia podwykonawców, lepiej kontroluje koszty, dzięki czemu metr kwadratowy mieszkania kosztuje go nieco ponad 3 tys. złotych."
      Inny fragment "Jego firma ma łatkę budującej dla masowego klienta, w mało porywającym standardzie." też spowodował uśmiech na mojej twarzy. Słyszałem o tym standardzie, ściany działowe mieszkań o grubości 5 cm, żeby mieć jak najwięcej PUM.

      Usuń
    4. Przeczytałem (jednak), ale tylko na szybko komentarz REAS, wnioski:

      1. Dwa razy! powtórzony jest prognozowany powód wzrostu cen mieszkań oparty ...na wzroście limitów w MdM!, na dzień dzisiejszy, jak dla mnie to jest jedyna i ostatnia deska ratowania obecnego poziomu cen - oczywiście w regionach, gdzie limity dopłat są niższe od średniej rynkowej.
      2. A inne czynniki przemawiające za wzrostem (oczywiście już mocno naciągane) to: udział w nowej ofercie lokali o podwyższonym standardzie, wyższe koszty rachunków powierniczych, dalsza konsolidacja rynku i spadek podaży...teraz jeszcze dodajmy sami kolejne wariacje: walącą się wielką płytę (+1 do spadku podaży), wzrost kosztów deweloperów (pensje i inne daniny), wzrost kosztów produkcji mieszkań, ze względu na dopasowanie technologii do wymogów budownictwa energooszczędnego itp. itd.

      Podsumowanie komentarza REASa:
      1. Deweloperka liczy tylko i wyłącznie na złodziejski MdM, który krytykuje jedynie za poziom limitów dopłat ('reszta jest cacy'), np. tym, że program niskim limitem sprowadza kupujących na obrzeża miasta (tam gdzie deweloperka tanio kupiła działkę w polu), a to jest złe bo tam nie ma: dróg, szkół, przychodni itd., więc powinny sprzedawać się przeszacowane do bólu kwadraty blisko centrum po cenach życzeniowych...
      2. Nie ma innych poważnych argumentów przekonywujących do wzrostu cen mieszkań, w najbliższym czasie, koniec kropka.

      A po dzisiejszym rollercoasterze na franku, to akcja kredytowa nawet oparta o złotówki i o MdM, stoi pod dużym znakiem zapytania...

      Usuń
    5. Dzisiejszy kurs franka, rozmowy ze znajomymi ktorych powoli "gotuja" jak zabe na coraz wiekszym ogniu powinny dac troche do myslenia przed wzieciem kredytu.
      Zwlaszcza tych co wierza w "jakos to bedzie".
      Tak wysoki kurs CHF moze pogrzebac zywcem wiele rodzin ...
      Nie wiem jak Wy ale ja powoli staram sie dokupywac akcje kruka - taki skok kursu to obrazowo mowiac wysoka fala dla wielu, ktorzy juz stali na palcach zeby tylko utrzymac sie nad powierzchnia wody ...

      Usuń
    6. http://forsal.pl/artykuly/846415,windykatorzy-beda-z-nas-sciagac-zle-kredyty-mieszkaniowe.html

      Co prawda w portfelach windykatorów, królują głównie kredyty konsumpcyjne, ale dzisiejsze wydarzenia będą działać dwutorowo:
      1.może nastąpić duży wzrost psucia się samych kredytów hipotecznych i odsprzedaż do firm windykacyjnych
      2.ze względu na większe obciążenie hipoteczne - zaprzestanie spłat mniejszego kredytu np.na telewizor za 8kPLN (bo przecież tańszy nie pasuje do "apartamentu") lub coś innego - i także wierzytelność trafi do asesorów.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  27. CHF + 20% w tym momencie!
    Na bankierze pisali, że liczba zagrożonych kredytów hipotecznych przy poziomie 4zł za CHF jest w okolicach 100 tysięcy kredytów. Wie ktoś coś więcej na ten temat? Czy banki teraz nie będą wymagały od kredytobiorców dodatkowego ubezpieczenia kredytu (w końcu cena mieszkania stoi/spada, wartość kredytu często przekroczyła już 100% a teraz dodatkowe +20%)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będą...albo należy przedstawić dodatkowe zabezpieczenie kredytu w postaci innej nieruchomości albo ubezpieczyć brakujące zabezpieczenie, odmowa może skończyć się wymówieniem umowy kredytowej, czyli punkt o natychmiastowej (czyli pewnie do 7dni) spłacie kredytu ...we frankach po dzisiejszym kursie

      PS. Naturalnie nie jestem "właścicielem" kredytu w CHF, ale jestem w ciężkim szoku, po tym co się dzisiaj stało, wielu oczekiwało podobnego scenariusza po wynikach ostatniego głosowania - nie wyszło - więc teoretycznie dzisiejsza eksplozja kursu nie powinna mieć miejsca, dodatkowo SNB zapewniał, że utrzyma sztywny kurs Euro do Franka na dłużej, a tu jednak...

      Usuń
    2. kiedy większośc mowi TAK spodziewaj się NIE. Podstawowa zasada rynków i często sie sprawdza, Nie na darmo premier Kopacz zleciła stress testy. Coś było na rzeczy a wszyscy mowiłi TAK będzie ok.

      Usuń
    3. Nawiązując do ostatnich wydarzeń na świecie można podsumować to tak: "Jestem CHFarlie"

      Usuń
  28. http://forsal.pl/artykuly/847113,frank-sieje-postrach-wsrod-deweloperow.html

    Taki miał być dzisiaj piękny dzień odtrąbienia zeszłorocznego sukcesu ...i nagle nastąpił run na toalety...

    OdpowiedzUsuń
  29. http://tvn24bis.pl/wiadomosci-walutowe,77/frank-uderza-w-portfele-kredytobiorcow-placa-raty-a-zadluzenie-wciaz-rosnie,506356.html

    Ciekawy materiał video. Dane:
    - 566 tys. kredytów CHF (dotyczy 982 tys. osób w gospodarstwach domowych)
    - wartość przy kursie 4.2 - 163 miliarda złotych
    - średnia rata (dane z październik 2014) ok. 2000 zł

    Teraz najciekawsze. Przykład kredytu:
    - kredyt wzięty jesienią 2008
    - CHF = 2,5 PLN (czyli nie najgorszy przypadek)
    - wartość w momencie brania kredytu: 183 tys. CHF = 460 tys PLN
    Dzisiaj ten kredyt:
    - spłacono: 29 600 CHF
    - do spłaty: 153 400 CHF = 658 300 zł (wyliczyłem po obecnym kursie)
    Z tego wynika, że wartość kredytu do spłaty wzrosła o uwaga, uwaga:
    198 000 zł !!! czyli prawie 43% więcej niż w momencie brania kredytu! Nie ma możliwości żeby ta kwota nie przekroczyła wartości nieruchomości.

    Co mnie najbardziej zastanawia to brak uwag na temat znacznego przekroczenia wartości kredytu nad wartością mieszkania. Dlaczego nikt o tym nic nie pisze? Czyżby bankom już to nie przeszkadzało?

    Następna sprawa to jeśli się taki duży skok CHF w górę utrzyma to spadnie znacząco konsumpcja w Polsce (w końcu zamiast na konsumpcję kasa pójdzie na raty). Co za tym idzie spadną wpływy z podatków. Dziura w budżecie urośnie. Firmy zanotują spadek sprzedaży… Może wzrosnąć bezrobocie. Może być naprawdę nieciekawie.

    2015 rok jak widzimy zaczął się z grubej rury (dla niemal miliona Polaków). Zobaczymy co przyniesie reszta tego roku…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "No przede wszystkim nie przejmować się tą relacją za bardzo. To ile jest warte moje mieszkanie (...) tak naprawde to mnie nie interesuje, zadłużenie do końca też nie" Kurcze gość niezle jest przeszkolony z prania mózgów lemingom. Ten sposob narracji troche mi sie kojarzy z Orwellem albo jakimis szkoleniami z psychomanipulacji.

      Usuń
    2. Osoby wrobione we franka powinny składać pozwy zbiorowe gdzie się tylko da i walczyć z "doradcami biznesowymi", którzy doradzali wzięcie kredytu. Tak jak to zrobiono z mbankiem, może w końcu skończyłaby się dzika samowola "doradcuf".

      Usuń
  30. Ciekawie się dzieje ostatnio, i raczej w najbliższym czasie na nudę narzekać nie będziemy mogli, więc mały pomysł dla gospodarza: Jacku, przewidując - nieco może na wyrost - wzrost ilości mieszkań na licytacjach komorniczych, może podjąłbyś się zadania i stworzył małe kompendium jak do tego sportu należy podejść? Jest masa kruczków związanych z obecnymi właścicielami, księgami wieczystymi itp. Zdaję sobie sprawę, że to raczej rozbudowany tekst by był, więc jutro się nie pojawi, ale z pewnością mógłby się wkrótce okazać przydatny. Co sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
  31. Wracając do tematy artykłu:

    Cyt:

    "A ja myślę że ludzie czują że ten program jest wart funta kłaków. Liczą że to to zbankrutuje i że będzie można, jako najemca, mieszkania "po taniości" odkupić. ;)"

    Co sądzicie o tym? ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. http://wyborcza.biz/finanse/1,107843,17266290,Rekordowa_sprzedaz_i_niewielki_wzrost_cen_zakonczyly.html

    Czy to nie burzy blogowej teorii o rynku nieruchomosci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogowa teoria chyba zakładała, że naganiacze kłamią... nie widzę więc z nią sprzeczności. Naganiacz podniesie na koniec roku cenę ofertową (wiedząc, że nikt tego nie kupi), tylko po to, żeby odtrąbić wzrost cen, po nowym roku obniży, żeby odtrąbić spadek i propagandę "kto zaraz nie kupi, przegra życie."

      Usuń
    2. http://renews.pl/uploads/Raporty/mieszkania012015.pdf
      A tak wygląda rynek wtórny. Sielanka się kończy.

      "Prognozy dla rynku wtórnego na rok 2015 nie są specjalnie optymistyczne. Początek roku będzie
      zapewne nieco lepszy niż zazwyczaj, ponieważ domykane będą transakcje zaplanowane jeszcze
      w 2014 według „starych zasad” dotyczących wkładu własnego. Następnie czeka nas kolejny spadek
      popytu. Konieczność zgromadzenia 10% wkładu własnego oddali wielu osobom termin zaciągnięcia
      kredytu. Nie będziemy mieli również do czynienia z bodźcem w postaci dalszych spadków stóp
      procentowych. Trzeba liczyć się z tym że 2015 będzie rokiem spadku cen nieruchomości."

      Deweloperzy mają taką sprzedaż kosztem rynku wtórnego. Ale ten już niedługo się obudzi :).

      Usuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  34. odbiegając od tematu - BGK uruchomił nowy program wsparcia dla firm COSME ( potrzebujesz poręczenia kredytu firmowego - skontaktuj się z nami ekspertfirmowy(.)pl

    OdpowiedzUsuń