sobota, 14 grudnia 2013

Chyba się polubimy z Home Broker'em :) 74

Ostatnio znowu mogliśmy przeczytać, że ceny mieszkań rosną. Okazuje się, że wzrost ten wyniósł w ciągu roku nawet 25% (w Katowicach). Trzeba przyznać, że taka wartość robi spore wrażenie - tradycyjnie przyjrzymy się jej nieco dokładniej, gdyż tego typu wyliczenia budzą w oczach uważnych obserwatorów rynku natychmiastowe podejrzenia (rym niezamierzony ;)

Dane pochodzą z publikacji Home Broker (oryginału nie udało mi się znaleźć) i dotyczą obliczanego przez tę firmę Indeksu Cen Transakcyjnych (ICT), a sama informacja, przedrukowana chyba we wszystkich głównych portalach internetowych, wzięła się z Polskiej Agencji Prasowej. Tytuły były przeróżne, wszystkie w optymistycznym duchu wzrostów ;) Mogliśmy więc poczytać, że "Mocno wzrosły ceny mieszkań. W Katowicach i w Krakowie o 20%", czy też że "Ceny mieszkań w Polsce nadal idą w górę".

Paradoksalnie, całego tego hurra-optymizmu nie podziela sam Home Broker, który "ustami" swojego analityka, Marcina Krasonia, pisze chociażby tak:

"Należy jednak pamiętać, że za tak dynamiczną zmianą kryje się m.in. niska baza, do której są odnoszone aktualne dane – pod koniec ubiegłego roku ceny były najniższe od początku boomu".

HB jakoś nigdy nie kojarzył mi się zbyt dobrze - pewnie to z powodu licznych wypowiedzi niezapomnianej Oli "Sky is the limit" Szarek, czy nieco ostatnio mięknącego Bartka Turka, wieszczących ciągłe wzrosty, stabilizacje (jak już ceny spadały) i niekończące się dobre momenty na kupno. 
Jednak firma zdaje się zmieniać strategię, co widać po ostatnich publikacjach, znacznie bardziej obiektywnie oceniających rynek. Dodatkowo słowa uznania należą się samemu Marcinowi Krasoniowi, który na prośbę o udostępnienie metodologii obliczania Indeksu Cen Transakcyjnych w ciągu godziny przesłał mi wszystkie dane (wielkie dzięki za pełen profesjonalizm!). Warto się zapoznać z metodologią (która sama w sobie jest całkiem sensowna), żeby zrozumieć, co dokładnie ten indeks stara się odwzorowywać.

ICT jest liczony przez HB na podstawie dwóch wzorów:



 oraz


Jak widać, jest to indeks ważony ceną (medianą) m2 z ostatnich trzech miesięcy oraz procentowym udziałem transakcji w poszczególnych miastach. Liczba transakcji biorących udział w wyznaczaniu indeksu waha się między 2.5 a 3.5 tys. (czyli w granicach 1000 z każdego miesiąca).
Sposób wyliczania indeksu pokazuje, że na jego wartość największy wpływ mają oczywiście transakcje z poprzedniego miesiąca oraz te, które są dokonywane na największych rynkach.

Skoro już wiemy, w jaki sposób zostały wyliczone wzrosty, możemy się przyjrzeć stosownym wartościom. Jeszcze w edycji październikowej (czyli w praktyce za okres lipiec-wrzesień) indeks wyglądał tak:



a wartości w poszczególnych miastach tak:



Już wtedy widać było dynamiczne zmiany na podstawie tych danych (prawie 10-procentowy wzrost cen w ciągu roku). Pewnie część czytelników zastanawia się, dlaczego ja o tym wszystkim piszę... w końcu HB nie płaci mi za reklamę (a szkoda ;)
Otóż chciałem zestawić zmiany cen na podstawie transakcji HB/OF ze zmianami, publikowanymi przez NBP (który dysponuje dużo szerszym zakresem danych, obejmującym w teorii wszystkie transakcje). Dane na temat rynku wtórnego z NBP ze ten sam okres wyglądają tak:

Widać tu więc pewną rozbieżność. Wg danych NBP, w 3 kwartale symboliczny wzrost miał miejsce tylko w Łodzi, Opolu i Szczecinie, a średnia dla 7 największych miast zanotowała 3.5-procentowy spadek. Skąd więc takie różnice? Wydaje się, że powody są dwa. Po pierwsze, ICT zawiera w sobie informację o medianie, a NBP publikuje wartości średnie (ale to raczej niespecjalnie wpływa na procentowe zmiany). Po drugie, ICT powstaje na bazie około 3 tys. transakcji, tymczasem NBP dysponuje liczbą transakcji mniej więcej 10-krotnie większą. Ze względu na liczbę transakcji branych pod uwagę, indeks HB/OF jest dużo bardziej "wrażliwy". Powoduje to czasem bardzo duże zmiany na stosunkowo małych rynkach, co widać chociażby na przykładzie Katowic, czy Krakowa z najnowszego odczytu indeksu (obrazki poniżej). Potwierdza to także rzut oka na wartości miesięczne - trudno oczekiwać, aby zmiany rzędu 8% były rzeczywistym wzrostem/spadkiem cen w ciągu jednego miesiąca.




Kraków odpowiada za mniej niż 10% rynku, podobnie Katowice - patrząc na metodologię obliczania indeksu widać, że w tych miastach brane jest pod uwagę mniej więcej 100 transakcji z każdego miesiąca. W tak małej próbie łatwo już o bardzo dynamiczne zmiany.

Ogólnie rzecz biorąc, aktualne "wzrosty" biorą się w dużej mierze z porównania cen do wartości z końcówki obowiązywania RnS (już po znacznym obniżeniu limitów). Przypomnijmy, że na końcu działania programu mnożnik kosztu odtworzeniowego obniżono do 1.0/0.8 (na rynku pierwotnym/wtórnym), co spowodowało spory wzrost udziału mieszkań tańszych w całej puli dokonywanych transakcji. Widać to szczególnie tam, gdzie limit (zwłaszcza dla rynku wtórnego) był dużo niższy niż ówczesna średnia cena (Kraków, Lublin, Warszawa) - głównie tam mamy teraz największe "wzrosty". 

Pisze o tym zresztą sam Home Broker:

"Analizując zmiany cen nieruchomości za ostatnie 12 mies. trzeba pamiętać, że cały czas odnosimy się do niskiej bazy z końca 2012 r. Jest to związane w dużej mierze ze zbliżającą się rocznicą wygaszenia programu rządowych dopłat Rodzina na Swoim. W 2012 r. i na początku 2013 r. skorzystało z niego ponad 55 tys. gospodarstw domowych (średnio co czwarty kredyt hipoteczny zaciągany był wówczas z dopłatami RnS), a w związku z obowiązującymi limitami cen nieruchomości kwalifikujących się do programu, na rynku sprzedawało się relatywnie dużo tanich mieszkań. Jesienią 2012 r. zbliżał się koniec RnS i wielu sprzedających decydowało się na obniżki cen, by skorzystać ze zwiększonego popytu i sprzedać nieruchomość. Teraz udział obniżanych cen w rynku zmalał, co przekłada się na wzrost średnich cen transakcyjnych. Nie powinny zatem dziwić nawet kilkunastoprocentowe wzrosty na niektórych rynkach." 

Potem mamy także (trafną) diagnozę:

"Według Home Broker, do końca roku powinno utrzymać się ożywienie na rynku nieruchomości, a to ze względu na znikające z rynku kredyty na 100 proc. wartości nieruchomości. Dla części osób wkład własny jest nieosiągalny i przyśpieszają one decyzję zakupową, by zdążyć przed zmianą zasad panujących na rynku.
Oczekujemy, że aktualna sytuacja na rynku nieruchomości potrwa nie dłużej kilka miesięcy. Od stycznia czekają nas istotne zmiany na rynku kredytów hipotecznych: oprócz wejścia w życie nowej rekomendacji S, warto pamiętać o pojawiającym się na horyzoncie programie rządowych dopłat Mieszkanie dla Młodych." 

Jeszcze niedawno spodziewałbym się wielkiego "halo", kiedy coś tam komuś wzrosło o 10, czy 20%. W mediach głównego nurtu mamy z tym oczywiście do czynienia, jednak sam HB, autor indeksu, tonuje nastroje (brawo!). W końcu trudno wyciągać ostateczne wnioski na podstawie indeksu, którego wyliczenie bierze się ze stosunkowo małej liczby transakcji (przez co chociażby wyznaczanie zmian miesiąc do miesiąca praktycznie traci sens). Do tego efekt działania RnS jest aż nadto widoczny (zarówno w ICT, jak i w danych, publikowanych przez NBP). Tak, jak już pisałem w artykule na temat raportu Amron-Sarfin, spodziewam się statystycznego wzrostu cen (rok do roku) także w danych NBP za czwarty kwartał - w końcu w odpowiednim kwartale 2012 roku liczba transakcji w ramach RnS stanowiła mniej więcej 1/3 wszystkich (limity były wtedy stosunkowo niskie,a patenty z garażami za 80.000 całkiem popularne). Oczywiście spory wpływ na ceny ma także ostatnia szansa na załapanie się na kredyt bez wkładu własnego, z którą mamy aktualnie do czynienia - deweloperzy, przy lepszej sprzedaży, najpewniej usztywnili stanowisko negocjacyjne i do końca roku nie dadzą za wygraną ;) Dopiero w przyszłym roku (a zwłaszcza w 2015) przyjdzie im nieco zmięknąć, kiedy kredyt bez wkładu własnego przestanie być dostępny, stopy procentowe powoli zaczną rosnąć, a limity MdM będą skłaniały raczej do obniżenia cen niż do ich podwyższenia. Jednocześnie kupujący (pożyczający?) są teraz w stanie zaakceptować mniej korzystne warunki, byleby tylko zdążyć na ostatni "pociąg" z napisem LTV100%. W końcu 5% wkładu to często przeszkoda nie do pokonania... ;)

Podsumowując... wreszcie doczekaliśmy czasów, w których niektórzy pośrednicy zaczynają mówić "ludzkim" głosem. Widocznie strategia oparta o wieszczenie ciągłych wzrostów i konieczności kupowania, bo można przegrać życie, nie okazała się skuteczna. Może niedługo będziemy mogli czytać już wyłącznie rzetelne analizy firm zajmujących się rynkiem nieruchomości na co dzień... dzięki czemu będę mógł zamknąć bloga, poświęcając swój czas na coś nieco bardziej produktywnego ;)

74 komentarze:

  1. Czyli jednak korekta na spadkach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super niskie stopy procentowe zawsze spowalniają spadki lub powodują wzrosty (zależnie od okoliczności). Ale perspektywy demograficzne Polski nie pozostawiają złudzeń, jak sytuacja będzie wyglądała za kilka, kilkanaście lat.

      Usuń
    2. Kupiłem mieszkanie z rynku wtórnego w naprawdę niezłej lokalizacji, w niedużym kameralnym budynku na zamkniętym osiedlu z dużą ilością terenów zielonych. Zapłaciłem 5500 za m2 (z groszami) i zastanawiam się ile przepłaciłem za to mieszkanie, a w zasadzie zastanawiam się czy za 2-3 lata za tą kasę nie kupiłbym np domu w okolicy.

      Usuń
  2. moda na mieszkania niestety się już kończy, szkoda tylko ludzi wciągniętych w kredyty na górce, ale tak to już jest że chcąc podążać za modą trzeba najczęściej przepłacać. Dziwi mnie tylko że tak wielu ludzi w krótkim czasie udało się namówić na zakup mieszkania w kredycie po zawyżonej cenie, przecież nagle nie zabrakło mieszkań itp. chociaż patrząc na logikę tłumu to pamiętam jak cukier drożał w okolice 5zł i o dziwo zamiast myśleć jak zmniejszyć zużycie cukru to ludzie raczej kupowali w dużych ilościach w obawie że jutro może być już po 6zł i drożej... a teraz cukier 2,6 i nikt się nie zabija... a wtedy tak nagle był potrzebny w dużych ilościach...

    OdpowiedzUsuń
  3. Co mnie najbardziej szokuje z tego artykulu: laczna kwota zadluzenia polakow w 2005 r: 50 mld zł. Obecnie: 330 mld. A minelo tylko 8 lat...
    Czy za kolejne 8 lat bedzie tez taki wzrost? Do 2000 mld? Slownie: dwa tysiące miliardów złotych? Bo przeciez jesli kredyty nie beda sie tak szybko rozchodzic jak cieple buleczki to co stanie się z cenkami? Aby one rosly, lub nawet utrzymaly sie, KTOS musi ciagle kupowac. Jesli bedzie mniej kupujacych, to wiadomo ze cenki w dół. Czy w Polsce jest naprawdę miejsce i zdolnosc ludu, abysmy udzwigneli *dodatkowe* 1600 mld zł długu? Obok juz istniejacego 330 mld? Trzezwosc mowi i komputer mówi, że Nie.

    Wszystko byłoby inne, gdyby Warszawa i inne metropolie typu Łajba z włóczki czy Miasto z Piernika ściągały talenty z całego świata jak Manhattan, Londyn, Paryż, San Francisco czy Hong Kong. Ale na boga, tak nie jest.
    U nas jest tylko popyt wewnętrzny.

    Zobaczcie ilu się rodzi muzułmanów i azjatów. Tam jest dopiero przyrost naturalny! Ogromny! I gdzie te setki milionów nowych ludzikow bedzie chcialo mieszkac? Myslicie ze na wiosce, w jaskini czy pustyni? Wszystko to ruszy do mega-metropolii.
    A teraz Polsza. Przyrost naturalny spada na pysk z powodu wojujacego feminizmu. Z naszymi babami malo kto jest odwazny i chetny aby robic dzieci. I zaprawdę powiadam Wam, ochotników plci meskiej do zalozenia wielodzietnej rodziny u nas bedzie dramatycznie MNIEJ. Bo teraz kazda princessa musi miec SWOJE mieszkanie na zabojczy kredyt, auto, bizuterie, opiekunki dla dzieci a stołować się w restauracji , najchetniej gesslerowej, bawic sie po klubach 25 zl drink i co miesiac miec nowa torebunie za tysiaczka, czyli pare groszy dla bohatera domu. Oj dostanie sie znow rodacy po 4 literach tak, ze bolalo bedzie znow przez 45 lat!!! Tym razem kapitalizm spusci manto ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze mówisz. Nie trzeba nic dodawać. Pozdrawiam

      Usuń
    2. również się podpisuje pod tym

      Usuń
    3. koment rewelacja, zwlaszcza ostatni akapit

      Usuń
    4. wszystko dobrze...tylko że RP nie ma kapitalizmu...jest koncesyjny socjalizm.. gdyby był kapitalizm, to nie było by MDM a banki nie mogły by pożyczyć więcej niz mają :-)

      Usuń
  4. Chociaż czuję, że Autor odrobinę pożartował sobie na koniec posta :), to od siebie dodam, że nie wierzę, żeby HB (OF i inni), zmienili swoje postępowanie.
    A to co uprawiają od lat, to napastliwe, bezpardonowe, często chaotyczno–komiczne, próby kreowania rynku nieruchomości, oparte jedynie na życzeniowych tezach, „ekspertów” na umowie śmieciowej lub po prostu na najzwyklejszych kłamstwach.

    „Prawdziwa” metodologia działania HB, była kiedyś napiętnowana, przez samego ...Marka Wielgo, który również przyczynił się do pompowania bańki na rynku nieruchomości, a prowadzenie swojego autorskiego bloga podejrzewam, że ostatecznie obrzydziła mu ostra polemika ze strony czytelników (w 99% merytoryczna, żeby nie było :))
    (i jeszcze, ostrożnie z linkiem, bo jest dość duże zdjęcie :) )

    http://porady.domiporta.pl/poradnik/1,127301,7689931,Home_Broker_gra_nie_fair.html

    W boomie kredytowym, całe stada jelonków, niedzielnych ynwestorów, poważniejszych firm i instytucji zabiegały o „doradztwo”, a jak rynek siadł na d***, to zaczął się festiwal kłamstw i naganiania, co i tak nie uchroniło przed zwolnieniami z pracy.

    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13491160,Nie_kupujemy_mieszkan__bankrutuja_doradcy.html#BoxBizTxt

    Niestety podmiot, którego jedyny dochód płynie z danej gałęzi rynku, nigdy nie będzie obiektywnym i wiarygodnym źródłem informacji nt. tegoż rynku.

    Komunikat KNF jasno to określił (jeszcze raz przytoczę):

    http://www.knf.gov.pl/o_nas/komunikaty/Komunikat_w_sprawie_doradcow_finansowych.html

    Wracając do comiesięcznych raportów HB i OF, to śledzę je od dawna i powiem szczerze, że „nie mówienie o wzrostach cen mieszkań” już zostało przez nich przerobione.

    Wczesną wiosną 2012r. obniżyli ceny o ...31% :)

    http://www.open.pl/news/ceny_mieszkan_spadly_o_31_proc.html

    I potem jeszcze przez cały 2012r. m/m konsekwentnie wieszczono spadek -transakcyjnych- cen mieszkań, z finałem na grudzień 2012r.

    http://www.open.pl/news/mieszkania_w_rok_stanialy_o_ponad_13_proc.html

    I jako, że już (aż) tyle % ceny mieszkań spadły, no to jak mają spadać dalej? Muszą rosnąć.
    Cały czas próba kontrolowania / kreowania rynku i wyciąganie wniosków w jedyny słuszny przekaz:

    „To jest najlepszy moment na zakup mieszkania”

    Albo: Ceny już spadły – Kupuj!
    Albo: Ceny już rosną – Kupuj!
    I tak od 2009r...paranoja...

    Oczywiście spadek średnich cen mieszkań w poszczególnych miastach, pod koniec ubiegłego roku, zbiegł się w czasie z końcówką RnS, której limity wymuszały, gwałtownie niższe ceny transakcyjne, a co za tym idzie średnia cena mieszkań jak najbardziej statystycznie mogła wzrosnąć w 2013r.
    Zmniejszyła się ilość sprzedawanych mieszkań tańszych (pomijam wyłudzenia na cenie garażu itp.), to naturalne jest, że średnia poszła w górę – to są dane, które na sucho są nie do podważenia.

    Jednakże na bazie takiego zwrotu, naganiacze budują teraz teorię o odwróceniu trendu spadkowego, jako, że „dołek cen mieszkań to już za nami” – bo myśmy go sobie zaaranżowali na przełom 2012/2013r. ...i wszystko mamy pod kontrolą :)

    http://www.open.pl/news/niemal_7-proc_wzrost_indeksu_cen_mieszkan_w_i_kw.html

    Niestety w instytucji pośrednika, / „doradcy” w obrocie nieruchomościami, nie będzie nigdy inaczej.

    @wdomachzbetonu,

    Wzory, które tak ochoczo zostały przesłane do Twojej wiadomości z HB, były już publikowane na portalach typu bankier.pl.
    Nie chcę Cię rozczarować, ale wielkiego gestu w Twoją stronę to nie zrobili. Sorry. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle, bardzo trafny komentarz! Jak pisałem w artykule, nigdy nie przepadałem za HB/OF, bo mieli chłopaki naprawdę sporo za uszami przez te wszystkie lata. Niemniej, napisałem maila z pytaniem o metodologię (bo nigdzie nie mogłem jej znaleźć, a szukałem dzielnie! ;) i dostałem natychmiastową odpowiedź, co uznałem za profesjonalny gest (nie jakiś wielki, ale dokładnie taki, jaki trzeba ;)

      Moim zdaniem, ostatnia twórczość "ekipy Leszka" lekko się jednak różni od poprzedniej. Kiedyś nie do pomyślenia było wspomnienie o tym, że stopy procentowe czasem rosną, albo że "wzrost" cen może być efektem czysto statystycznym (nawet Bartek to zauważył!). Z racji tego, że jestem z natury optymistą, mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma - w końcu nikt już nie chciał czytać o ciągłych/przyszłych wzrostach, więc czas na nowe podejście. Zobaczymy, jak to się rozwinie. Jeśli znowu poczytamy o najlepszym momencie na kupno, to z pewnością nie zapomnę o tym wspomnieć i trochę z tego pożartować. A tymczasem można mieć (kruchą) nadzieję, że w naszym mieszkaniowym światku zachodzi więcej pozytywnych zmian, niż tylko powolne dostosowywanie cen do polskich realiów... ;)

      Usuń
    2. dzisiejszą sesję blogową traktujemy z przymrużeniem oka :),
      a wiec link bonusowy i spostrzeżenie, którego wcześniej nie dostrzegłem :D

      otóż wiele lat temu "narodził się" Pinokio
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Pinokio

      "Cechą charakterystyczna Pinokia jest nos, który wydłuża się kiedy Pinokio kłamie."

      ...na głowie nie tylko nos może się wydłużać :D

      http://www.tvncnbc.pl/twoje-mieszkanie,378202.html

      Usuń
    3. http://www.youtube.com/watch?v=2a6AATxHCjw

      dla porównania :D

      Usuń
    4. Aż włos się jeży :)

      Usuń
  5. Tak w sumie to szacun dla Bartka T. Na pytanie dziennikarza "Czy reżim podatkowy w Polsce sprawia, że opłaca się inwestować w mieszkania i wynajmować je" Bartek bez najmniejszego drgnienia powieki odpowiada tak "Ooo jak najbardziej tak!" 2:24... Szacun, ja bym chyba tak nie umiał.

    @ W domach... - dzięki za bloga, dzięki Twoim wpisom (i wcześniejszym komentom SiP, Aegis, Steady itp) udało mi się uniknąć pułapki z 2007.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze 3:24 tak pięknie usłużne pytanie niezależnego dziennikarza :)

      Usuń
    2. Koniecznie trzeba się wstrzymać ze sprzedażą i pośpieszyć z kupowaniem :)

      Usuń
  6. Dobrze że MdM jest tylko dla nowych mieszkań, naprawdę nie widze sensu żeby brać kredyt na 30 lat na kupno mieszkania w wielkiej płycie lub starej kamienicy i to do tego za tak horendalne sumy.
    Jeśli młody ma kupić mieszkanie to tylko w nowym (lub wybudować dla siebie), bo to stare może nie wytrzymać do końca spłaty kredytu.
    W przyszłości płytę czeka wyburzenie i na ich miejsce energooszczędne nowoczesne bloki w sensowniejszym niż PRLowskim układzie (małe łazienki i kuchnie, przechodznie klitki i tego typu sprawy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm, a niby kto i za co ma kupowac te mieszkania w nowoczesny energooszczednych blokach ?
      bo wiekszosc tych co mieli zdolnosc kredytowa jest zakredytowana pod korek.
      mlodzi sie nie rodza (polska = jedna z najnizszych dzietnosci).
      Pracy nie ma w kraju, coraz wiecej urzednikow i coraz wyzsze podatki.
      Emigrowac do nas nie ma po co, ani klimatu, ani socjala, ani przyjaznego panstwa.

      Ja rozumiem, ze kazdy chcialby mieszkac w nowym bloku, ale jak ludzi nie bedzie stac to nie beda kupowac, nie beda mieli dzieci, a na koniec pozdychaja z glodu bo nie bedzie mial kto na emerytury robic... i tyle.

      Usuń
    2. nie chodzi mi o tych co wzięli kredyt dając się nagonić na górce na maksimum swoich możliwości, tylko o normalny zakup przekalkulowany w głowie tak by się nie zarżnąć kredytem, nie jest tak że nikt nie kupuje po prostu rynek wraca do normalności, kupuję ten którego stać, kogo nie stać niech wynajmuje i tyle

      Usuń
    3. a mi chodzilo o informacje na temat tego kto ma te nowe mieszkania kupowac ?
      rozumiem ze jesli bedzie mniejszy popyt to ceny beda spadaly, ale jesli wielka plyte zacznie sie wyburzac to nagle podaz mieszkan tez zmaleje, a te znowu zdrozeja.

      z danych dostepnych na tym blogu wynika, ze wiekszosc kredytow jest brana na >=80% wartosci mieszkania + z reguly blisko maksymalnej zdolnosci kredytowej.
      ludzie rzucili sie na mieszkania z roznych przyczyn, ludzie pobrali kredyty, teraz nie ma kasy na konsumpcje :)

      w gospodarce zasilanej kredytem nie ma tak ze kogos nie stac, bierze kredyt i go stac. min. dlatego ceny tak polecialy do gory, bo ci glupi polacy, ktorzy teraz beda sie zarzynali 30-40 lat na mieszkanie rzucili sie na zakupy mieszkan - bo kazdy dostawal kredyt.
      jakby bylo wiecej trzezwo myslacych to nie bylo by takiej banki jak teraz.

      Usuń
    4. Z tym wyburzaniem wielkiej płyty to ciekawe hasło:) Zastanawiające jest to jak ludzie maja uproszczone myślenie i bez większego namysłu łykają takie argumenty. Myślenie opiera się na założeniu, że mamy stare mieszkania w wielkiej płycie, które trzeba wyburzyć - no to burzymy :) następnie potrzeba nowych mieszkań, bo przecież stare zburzone zostają - to zwiększa popyt przynajmniej potencjalny - więc ceny urosną. Niby logiczne, ale nie wykonalne.


      Po pierwsze bloki te są w dobrym stanie i nikt ich nie wyburzy, co najwyżej zmodernizuje - na niemieckich stronach sporo jest informacji na temat modernizacji starych bloków, nawet do poziomu budynków pasywnych.
      Po drugie - konia z rzędem temu - kto mi przedstawi ten problem na gruncie prawnym - blok ma kilkadziesiąt mieszkań i każde jest przedmiotem oddzielnej własności - nikt się nie zgodzi na wyburzenie jego mieszkania. Jeśli mu zburzą mieszkanie, to będzie miał tylko udział w gruncie i tyle ???? Skąd weźmie środki na nowe mieszkanie - przecież tam mieszkają głównie starsi ludzie. Kto zapewni mieszkanie na czas burzenia i wybudowania nowego bloku. Wyburzanie bloków możliwe było w dawnej NRD - z tego co mi się wydaje tam spółdzielnie były właścicielami całych budynków - ludziom pewnie przysługiwało coś na wzór lokatorskiego prawa do lokalu - ludzi łatwiej było przenosić z jednych lokali do drugich - zważywszy, że tereny NRD się wyludniały i było sporo pustych mieszkań będących własnością spółdzielni. Można było więc racjonalizować gospodarkę mieszkaniową. W Polsce ludzie zostali uwłaszczeni mieszkaniami i teraz prawie każde mieszkanie stanowi odrębny przedmiot własności i ma księgę wieczystą. Chociażby pod tym względem jest to niewykonalne, albo by musiało angażować olbrzymie środki publiczne.

      Przyjmowanie więc takiego argumentu ad hoc jest więc bezmyślnością, rzucaniem pustych słów na wiatr bez jakiejkolwiek argumentacji.

      Równie dobrze można powiedzieć, że rynek domów będzie się rozwijał w wielkim tempie i ceny materiałów budowlanych wzrosną, bo mamy stare domy i trzeba je burzyć, żeby wybudować nowe energooszczędne - bo przecież od 2020r. budynki mają być zeroenergetyczne - KUPUJCIE więc pustaki, styropian itp. - bo będzie drożej, no i będą Wam kazali burzyć domy, które są waszą własnością, bo są stare i mają duże zapotrzebowanie na energię !!!!!!

      Usuń
    5. z wyburzaniem tak jak piszesz ciekawa spraw :) raczej to nie mieszkania socjalne żeby Państwo musiało coś dać, jak się okaże że budynek ma wady techniczne to zaciągnięcie kredytu na remont generalny budynku lub wyburzenie raczej też na koszt właścicieli lokali. Tak jak w domu wolnostojącym, nikt ci nie płaci za remont gdy Ci się dach rozleci bo to jest twoje
      Ale bez obaw bloki mają dobrą konstrukcję są wytrzymałe i wytrzymają baaaardzo długo przecież dopiero mają raptem po 30-40 lat

      Usuń
    6. A poza tym - na ile wycenilibyście mieszkanie w wielkiej płycie - jeśli za 5-10 lat ma zostać wyburzone - no chyba cena gruntu + najwyżej 10 letni czynsz najmu netto - koszty wyburzenia :). To ile będzie warte mieszkanie 50 m2 w W-wie - 100 - 150 tyś??? Za tyle to myślę, że wielu z chęcią kupi tę rozpadającą się wielką płytę :) Wezmą na siebie te wielkie ryzyko wyburzeń i całe niedogodności :)

      Usuń
    7. przydałby się jeszcze kataster płacony od wartości rynkowej, skoro kogoś stać na mieszkanie za 300k to chyba jasne jest że stać go również płacić 1% wartości rocznie

      Usuń
    8. No właśnie to jest problem złożony. Ja nikomu źle nie życzę, więc lepiej pewnie gdyby katastru nie było, a może, żeby był w ograniczonej postaci. W sumie obecnie praktycznie nie mamy podatku od nieruchomości - za mieszkanie 60 m2 - podatek wynosi kilkadziesiąt złotych :). Co do zasady to lepiej, żeby nie było jednak nowych podatków:) Jeśli ma być zmieniony podatek od nieruchomości to powinien być to zwiększony podatek od drugiego i kolejnego mieszkania, oraz powinien być spory podatek od gruntów niezabudowanych, które są w planach przeznaczone pod zabudowę.

      Usuń
    9. tak wyburza plytowce i nic nie bedzie. Popatrz na te po czarnobylu na filimkach jak stoja dalej. Jak solidnie je zrobiono. Wiele lat beda jeszcze stac te punktowce a taki wpis mozna takze traktowac jako pojawienie sie elemtnu nagonki na kupno nowego. Kazdy ma swoj sposob promocji. Oby to byla wypowiedz osoby jeszcze nie konca przekonanej o tym co pisze.

      Usuń
    10. ciekawy jestem ile osób tu udzielających się:
      1. ma własne mieszkanie
      2. wynajmuje
      3. zamierza kupić
      a. swoje pierwsze M
      b. zamienić mieszkanie na większe/mniejsze
      4. kupuje pod wynajem jako formę lokowania kapitału

      Usuń
    11. auto bloga moze zrobic sondaz jesli jest taka opcja ale tutaj mozna posciemniac klikajac z roznych Ip zatem nie bedzie do konca pewny ale mozna zrobic.

      Usuń
  7. na całym świecie narosła bańka mieszkaniowa nagoniona przez banksterów
    po to by ludzie na nich pracowali przez kolejne 30 lat.
    Polacy nie są ani lepsi-mądrzejsi ani gorsi-głupsi od innych narodów dlatego tak jak i inni dali się wciągnąć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no oczywiscie, ze tak zrobili. To nie spisek a racjonalna gospodarka jaka prowadzi centralny bank. To ludzie maja nosic w zebach stale raty nikt nie bedzie splacac jedna rate calego kredytu jak kiedys w przemianie ustrojowej. Nie bedzie hiperinflcji pisalem o tym. Splacone mieszkanie jak dadza rade to w odwrocona jaka emerytura. Nikt nie podniesie reki na ekipy rzadzace bo sie bali boja i bac beda. Kazdy dba o swoj tylek i ma gdzie bic sie o tych co beda miec gorzej, Wyscig szczuta trwa. Zakredytowych co nei daja rade zlicytowaci przejac majatki legalnie bez karabinu. Wszystko poprzez kredyty. Tak sie udupia panstwa i ludzi, Proceder trwa latami zazwyczaj. Zatem regularne ratki w gebie do banki i placic co miesiac. Ty masz robic wszystko aby rate dac. Poniewaz ludzie sie chciwi, glupi i musza miec bede teraz tyrac byle zaplacic nie wazne czy wpolsce beda pracowac czy w uk na jamajce czy w dzakarcie. Swoje naleznosci w zebach beda nosic. Gorzkie ale niestety prawdziwe slowa. Wiecie co jest jedyna bronia aby ich przycinac ? olac tematy i zyc normalnie bez przesady. Bez lansu, dystans. Jak zobacza co jest grane i co ludzie beda robic to beda trzasc portkami.
      Niech miedzy soba pozyczaja i kupuja co sie da. Usa to typowy przyklad panstwa zapakuj w papierek gowienko a sprzedasz zzyskiem. Europa malpuje usa i mamy co mamy. Takich rzeczy nie nalezy powielac a sie przeciwstawiac legalnie nie robiac im dobrze. DObrze zrobimy nie pozyczajac ani centa od lichwy.

      Usuń
    2. obecnie tluszcza ma kapitalizm w ratach na 30 lat z roznymi stopami a banki too big to fail maja socjal zeby dalej tlamsci i zliccytowac slabych ay legalnie przejac skarby pokolen.

      Usuń
  8. http://bankier.tv/pzfd-to-bedzie-dobry-rok-dla-deweloperow-14507.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem więcej, to będzie bardzo dobry rok dla deweloperów, jak urealnią ceny :)

      Pan prezes w prawie 20min rzucił wszystkie argumenty do boju, dzielnie robiąc piramidkę z grabek, grunt to zaufanie :D

      Szkoda, że demografia odbiera mu audytorium.

      Jedno z moich ulubionych zaklęć:
      PZFD - orzekł - "Brakuje 1mln mieszkań" ...a mało brakowało to byłoby 2,5 mln - PZFD zachował rozsądek :D

      redNet doliczył się ok. 0,5mln na minusie (2013t.)

      Panowie naganiacze ustalcie wspólną wersję :)

      Usuń
  9. Gdybyśmy żyli w normalnym kraju, gdzie można zostawić klucze od mieszkania w banku i powiedzieć "Do widzenia", bańka na rynku nieruchomości mieszkalnym pękałaby tak piękni jak bańka na BTC http://stooq.pl/q/?s=btcpln.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam, że z zaciekawieniem śledzę tego bloga i bardzo podobają mi się tezy przytaczane przez autora, ale nie mogę się oprzeć, żeby trochę z nimi nie polemizować:) Głównie chodzi mi o często przytaczaną tu demografię. Nie da się nie zgodzić z tym, że ma ona duże znaczenie w kontekście kształtowania się cen. Wiadomo, że nagły wzrost cen w okresie boomu miał związek z tym, że mieliśmy wyż demograficzny, zwiększenie dostępności kredytów oraz niedobór mieszkań, a także wszechobecny optymizm, że teraz będzie już zawsze dobrze:) Teraz demografia idzie na łeb na szyję, ale nie wiem czy do końca zgodził bym się z tezą, że przez to i ceny mieszkań poszybują w dół. Tak samo jak przy wzrostach, tak i przy spadku jest przecież tylko jednym z kilku czynników. Mamy przecież zjawisko zwane równowagą rynkową, więc spodziewał bym się, że do takiej sytuacji będziemy dążyć. Deweloperzy nie są głupi i na pewno dostosują swoją produkcję do popytu, nie rezygnując przy tym ze swoich wysokich marż. Powiem nawet więcej, że przy mniejszej ilości budowanych/sprzedawanych mieszkań, będą starali się je utrzymać lub podnieść. Podejrzewam raczej, że dla wielu mniejszych deweloperów biznes ten przestanie się opłacać i zamkną swoje firmy. Oczywiście to tylko moje zdanie:) Powiem też, że sam przymierzam się do zakupu swojego pierwszego mieszkania i nie jest łatwo. Mimo, że uważam swoją sytuację finansową za stabilną i na ten moment stać by mnie było, żeby spłacać kredyt powiedzmy na 400 000 PLN na 30 lat, to czuję przed tym wewnętrzny opór. Wiem, że w moim przypadku bez kredytu się nie obejdzie, ale próbuję podejść do tego racjonalnie, uzbierać 20-30% wkładu, skrócić przez to okres kredytowania np. do 15 lat. Niestety mam wrażenie, że ludzi z moim podejściem jest zdecydowana mniejszość. Wbrew pozorom mimo, że mieszkań jest nadwyżka, to te najlepsze znikają szybko. Ludzie kupują mieszkania po takich cenach jakie są na rynku. Możliwości negocjacyjne ze strony deweloperów są niewielkie. Uważam, że za mieszkanie około 50-60 metrów w Warszawie w dzielnicach typu Bemowo, Wilanów, czyli ze "średniej" półki nie powinno się płacić więcej niż 6000 PLN za metr. Takie "okazje" się zdarzają, ale bardzo rzadko, a póki ludzie będą się rzucać na mieszania po 7000-8000 PLN to sytuacja się nie zmieni. Dopóki mamy stado łosi, bezgranicznie wierzących w to co usłyszą w mediach, że ceny będą tylko rosły, że teraz jest idealny moment na kupno itd. dopóty szanse na zmianę są niewielkie. Najgorsze jest tylko to, że to samo stado zmierza później do urny wyborczej, ale to już osobny temat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego jest teraz mały bum... niby na 300 tys trzeba mieć w 2014 tylko 15 tys wkładu ale wykończenie i delikatne umeblowanie wraz z opłatami notarialnymi ok 50 tys czyli 65 tys trzeba mieć... ceny zaczęły spadać ponieważ banki przestały dawać kredyty na ponad 100 % tak więc już dzisiaj bez pieniędzy nie poszalejemy... ( a dawniej nawet bez pieniędzy Jelonki szalały)
      demografia + brak optymizmu gospodarczego + konieczność posiadania oszczędności niewątpliwe będą wpływać na ceny....
      i to wszystkie ceny ponieważ zazwyczaj by kupić coś większego lepszego musimy sprzedać poprzednie mieszkanie mniejsze i koło się zamyka zastój w tanich mieszkaniach przekłada się na zastój w domach i apartamentach....
      równowaga rynkowa to 1m = średnia pensja w regionie
      zapominasz że obecnie nie ma niedoboru mieszkań tylko ich nadpodaż... (punkt demografia) tak więc dev może chcieć podnieść cenę ale pytanie kto mu to kupi...
      teraz jest zły czas nawet na rozmowy z dev poczekaj na początek roku... te 5% może mocno zamieszać...
      tak na marginesie gdzie Ci się spieszy, jak Cię nie zmusza sytuacja to nie kupuj, kto powiedział że jedyna formą zakupu jest kredyt ? Obecnie media wykreowały sytuacje że każdy musi mieć kredyt , wszyscy coś tam spłacają... jednak czy trzeba robić to co wszyscy ?
      x.

      Usuń
    2. Nie spodziewał bym się jednak, żeby zmiany czy to w gore, czy w dol były tak gwałtowne jak w ostatnich latach. Spodziewam się bardziej, ze mieszkania będą taniec przez to, ze będą opierać się inflacji. Przed boomem tez nie było równowagi rynkowej bo czy w 2003 roku jak mieszkania w Warszawie kosztowały 3500 PLN, to pensje były tak wysokie?

      Usuń
    3. w całym kraju w 2003 było 2 201,47 zł w całym województwie mazowieckim 2953,22 czyli raczej w mieście będzie ok 3500 zł tzn było....
      x.

      Usuń
    4. Teraz wg rożnych źródeł, mediana w Warszawie wynosi 6000 PLN, wiec myślę, ze ceny w tej okolicy nie są już całkowicie z kapelusza (co nie oznacza, ze uważam je za niskie). Ale tak na marginesie, to mówi się, ze są kłamstwa, duże kłamstwa i statystyki, bo tych zarabiających 6000 PLN wśród młodych trzeba ze świecą szukać. Jasne, ze kredyt nie jest jedynym rozwiązaniem i najchętniej bym go nie brał w ogóle, ale są tez inne czynniki decydujące o zakupie mieszkania niż tylko czysto finansowe.

      Usuń
    5. III kwartale 2012 r. woj mazowieckie 4 625,24 czyli ok 5 tys w mieście. Sam sobie dowiedziałeś... jeszcze ok tysiąc do normalności a czy to dużo czy mało rzecz gustu....
      x.

      Usuń
    6. nowsze III kwartale 2013 r. 4 742,84
      x.

      Usuń
  11. Normalność nastanie za 4 lata, gdy trzeba będzie się wykazać 20% wkładem własnym. Bo wtedy nawet dopłata 10% z MDM nie wystarczy. Zauważmy że nowe zasady zbiegną się w czasie z dołkiem koniunkturalnym w światowych gospodarkach. Przecież tzw. ożywienie trwa już 4 lata. Kolejna faza cyklu nadchodzi wielkimi krokami. Tym razem Polska nie będzie żadną zieloną wyspą a nieruchomości będą leciały na łeb na szyję bo nie będzie nic co by miało wspierać ich ceny. Przez ciągłą gadkę o kryzysie zapomnieliśmy że od 2009 mamy ożywienie. To już 4 lata. Przez ten czas Chiny zwiększyły zadłużenie o ponad 100% a cena metra kwadratowego wynosi tam sześciokrotność pensji netto! Obecnie zaś koszty pracy są już tak wysokie że firmy przenoszą się do USA bądź dalej do Azji. Zbierajcie swoje wkłady i bądźcie cierpliwi. Bo jak się zacznie znów prawdziwa dekoniunktura i bankructwa państw to te cegły w polskich miastach będą bardzo tanie. Zamiast na 30 lat będziecie mieli kredyt na 10 lat. a Łosi co kupowali Białołękę za 7000/m i jeszcze we Franku nie brakuje. Ja znam takich Łosi. Jak złoto było po 1600 oni chcieli inwestować w złoto bo to jedyna pewna inwestycja. Ci sami Łosie chcieli kupować akcje JWC na debiucie w 2007 roku bo to taka świetna inwestycja. Zapewniam że wielu takich. Po prostu należy mieć własny rozum i unikać nierozumnych zachowań.

    OdpowiedzUsuń
  12. to jak w końcu mieszkania będą drożeć czy tanieć ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto to wie...
      Zobaczymy ... Na pewno drozec nie beda

      Usuń
  13. Ja przyjalem sobie nastepujaca wykladnie do obliczania odpowiedniej ceny zakupu mieszkania: jesli dane mieszkanie (ogolnie mieszkanie o podobnym standardzie w danej okolicy) mozna wynajac za dana cene (czynsz najmu), to za odpowiednia cene zakupu danego mieszkanie przyjmuje 100x czynsz najmu. Przyklad: jesli mozna wynajac za 1800 PLN, to max cene jaka jestem w stanie zaplacic za podobne mieszkanie to 180,000 PLN. Wiem, ze na razie w wiekszosci sa to pobozne zyczenia, ale powoli zblizamy sie do celu (Katowice i okolice).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1800 zł + czynsz do spółdzielni/wspólnot+media ??? Dobrze rozumiem???

      Usuń
    2. Bralem pod uwage koszty najmu bez mediow, czyli w przykladowym 1800 zawarte sa koszty spoldzielni/wspolnot.

      Usuń
  14. Czy tylko mi szwankuje zegar pokazujący czas wpisania danego komentarza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też zegar pokazuję godziny napisanych komentarzy, tak jak mu się podoba:)

      Usuń
  15. http://www.bankier.pl/wiadomosc/Hipoteki-w-Polsce-tansze-niz-w-Hiszpanii-3018725.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Spadek cen mieszkan to praktycznie pewnik. Jak uwazacie maja sie do tego ceny najmu? W sytuacji kiedy ludziska nie sa w stanie kupic mieszkania (brak gotowki, brak kredytu) ceny najmu niekoniecznie musza isc w te sama strone co ceny nieruchomosci, czyz nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce mamy bardzo (nie)ciekawą sytuację demograficzną. Na rynek wchodzi postępujący niż demograficzny. Do 2020 roku liczba osób w wieku studenckim w Polsce spadnie o 1/2-1/3 w porównaniu z rokiem 2010, a to oznacza mniej chętnych na wynajem. Do tego rynek najmu i rynek sprzedaży nieruchomości niejako ze sobą konkurują. Każdy potencjalny "chętny" kalkuluje czy bardziej mu się opłaca wynajmować czy wziąć kredyt - oczywiście do wyliczeń w takich przypadkach każdy stosuje własne kryteria ponieważ mogą wchodzić tu czynniki poza materialne jak np. mobilność. Przy malejącym popycie na najem część mieszkań z rynku najmu po długim okresie przestoju i generowania kosztów trafi na rynek sprzedaży czym ponownie przyczynią się do spadku cen na tym rynku. Spadek cen nieruchomości pociągnie za sobą spadek cen najmu (sytuacja podobna do "spirali zadłużenia"). Generalnie poziom cen i stawek najmu w przyszłości będzie dyktować demografia, a dokładniej będzie to walka pomiędzy rynkiem sprzedaży i najmu o kurczące się grono "popytowców".

      Usuń
    2. także uważam, że malejący popyt, w związku z demografią spowoduje spadek cen mieszkań (myślę że w większym stopniu nawet na rynku wtórnym, co raz więcej mieszkań w obrocie, spadek po dziadkach, rodzicach już niewielu mieszka na kupie) a tym samym spadek cen najmu, gdyż podaż najmu również będzie przewyższać popyt a tym samym będzię realnym obciążeniem dla właściciela, dlatego lepiej mu będzie sprzedać i te pieniądze zainwestować chociażby w lokate na której nie będzie przynajmniej tracił jak na mieszkaniu.

      Usuń
    3. Pierwsze mieszkanie wynająłem chyba pod koniec 2008 roku, od tego czasu do połowy 2013 wynajmowałem 3 mieszkania, za każde kolejne płaciłem tyle samo (1800 PLN), przy czym np w pierwszym dodatkowo płaciłem za wodę i ogrzewanie, w drugim tylko za wodę, a w 3 nie miałem dodatkowych opłat. Mieszkania w podobnym standardzie.
      Po mojej wyprowadzce z pierwszego mieszkania właściciele szukali chętnego ponad pół roku, w międzyczasie obniżyli cenę ofertową o 300 PLN z 1900 na 1600 z możliwością negocjacji. Drugie mieszkanie właściciele postanowi sprzedać, czekali na kupca około roku, sprzedali mieszkanie prawie 20% taniej niż chcieli. W trzecim mieszkaniu właściciel mówił że coraz trudniej jest wynająć mieszkanie za rozsądne pieniądze i niestety trzeba bardzo uważać na oszustów, plusem w jego przypadku było to że mieszkania kupował po 3500-3800 za m2.
      Swoje mieszkanie kupiłem o prawie 1/4 taniej niż cena ofertowa, przez ponad rok byliśmy jedynymi ludźmi nie reprezentującymi agencji którzy je oglądali.
      Jeszcze dodam na koniec, w 2 ostatnich mieszkaniach podwyżki czynszów właściciele wzięli na siebie, bo ewentualna podwyżka czynszu może przekonać lokatora do zmiany mieszkania, a jeśli jest to lokator który nie sprawia problemów i płaci na czas to szkoda się takiego pozbywać.

      Usuń
    4. jeśli to nie tajemnica to jaka cena zakupu i jaka okolica bo ciekawi mnie że przez rok tylko Wy byliście jedynymi prawdziwymi klientami, był jakiś feler mieszkania/okolicy/sąsiadów itp ?

      Usuń
  17. proszę o komentarz :)

    http://forsal.pl/artykuly/766866,niskie-stopy-procentowe-napedzaja-rynek-mieszkaniowy.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypunktuję nieścisłości.
      - dom za 330 tyś pod Warszawą, może gdzieś pod Tarczynem (40 km od Warszawy)
      - kredyt na 290 tyś który zabiera 1/5 pensji, przy moich warunkach kredytowych które w tej chwili są już nieosiągalne miałby ratę ciut powyżej 1400 PLN, to oznacza że pielęgniarz zarabia minimum 7k netto.
      - stopy idą w dół, przy czym kredyt hipoteczny nie bierze pod uwagę stóp procentowych tylko WIBOR, który nie jest skorelowany ze stopami procentowymi
      - stopy idą w dół, marże idą w górę, na dodatek banki coraz ostrzej liczą zdolność kredytową, ja w 2012 miałem wyższą zdolność kredytową niż w 2013 pomimo tego że zarabiałem mniej

      Usuń
  18. Encjusz pochwalisz się w jakiej dzielnicy za jaką cenę kupiłeś mieszkanie?

    Jako ciekawostkę wrzucam ofertę nieruchomości z drugiego najdroższego miasta w Niemczech - Frankfurtu.

    http://www.immobilienscout24.de/expose/72121620

    Wartość nieruchomości prawie 95 tys E (1825 za metr). Zarobki netto ok 2000E

    Przy obecnych stopach procentowych rata miesięczna kredytu na 100% przy spłacie na ok 30 lat wynosi 445E, jeśli zdecydujemy się na niezmienne stopy przez 5 lat. Im dłuższą gwarancję stóp procentowych wybieramy tym drożej płacimy.

    Przy założeniu spłaty w 11 lat, przy gwarantowanej stopie przez cały okres spłaty mamy ratę 910E. To oznacza że przez cały okres spłaty bankowi oddajemy:

    Summe aller Raten 121.206,56 €
    davon gezahlte Zinsen 19.556,56 € - Tyle wynoszą odsetki jakie płacimy bankowi przez cały okres trwania kredytu
    Getilgter Betrag 101.650,00 € - to jest kwota naszeg kredytu (koszt nieruchomości plus wszystkie opłaty, podatki)

    Czyli osoba zarabiająca średnią niemiecką może sobie kupić urządzone dwupokojowe mieszkanie w drugim najdroższym mieście niemieckim i spłacić je całkowicie w 11 lat przy stałym oprocentowaniu.

    Mieszkanie które pokazałem znajduje się 20 min od centrum. Niedaleko rzeczka, piękny park, cała infrastruktura (szkoły przedszkola, szpitale, und so weiter)

    Zaznaczam że od paru lat trwa w DE boom w nieruchomościach i obecnie ceny są wyższe o kilkadziesiąt procent niż parę lat temu. W miastach jak np. Drezno piękne mieszkania są po 1300E/m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale z nas polnische ciulen ;)

      Usuń
  19. http://www.bankier.pl/wiadomosc/BGK-zepsuje-rynek-mieszkan-na-wynajem-Ceny-w-dol-o-25-3020962.html

    OdpowiedzUsuń
  20. http://porady.domiporta.pl/poradnik/1,127301,7695538,Czeski_sposob_na_mieszkanie___kasy_oszczednosciowo_kredytowe.html#TRrelSST

    Dość potężny "cashback", oszczędzanie, zakupy rozłożone w czasie i można jako tako trzymać rynek nieruchomości w ryzach

    W Polsce dopłaty do marż deweloperskich, prowizji i premii naganiaczy w skundlonych programach "socjalnych"...eh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nasze stare książeczki mieszkaniowe z premią gwarancyjną.....

      Usuń
  21. http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/707218,1074535-Uzywane-mieszkania-w-Warszawie.html

    Nie widać większych oznak ożywienia na rynku wtórnym. – Wręcz przeciwnie, liczba transakcji spadła w ostatnich tygodniach – mówi Jerzy Sobański, rzecznik Warszawskiego Stowarzyszenia w Obrocie Nieruchomości.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przecież ożywienie jest tylko w głowach deweloperów. To jest najgorszy rok od początku tzw. kryzysu.
    Czeski system wspaniały. Czesi są narodem praktycznym i wiedzą że nie ma co koła wymyślać tylko trzeba zobaczyć co się dzieje za zachodnią granicą. Do znudzenia zawsze powtarzam że recepta dla Polski jest bardzo prosta: przestudiować prawo niemieckie i przenieść jak najwięcej rozwiązań na nasz grunt. Bez kombinowania jak koń pod górkę. Bo potem wychodzą takie potworki jak RnS.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca się z godzę, że to najgorszy rok dla deweloperów. Pewnie można sprawdzić w ich sprawozdaniach ilość sprzedanych mieszkań. To są konkretne liczby i z nimi się nie dyskutuje. Można jednak wyciągać z tego różne wnioski w połączeniu z innymi danymi. A moje są następujące:
      To był najgorszy rok od kilku lat jeśli chodzi o ilość udzielonych kredytów mieszkaniowych /raport AMRON/
      To był dobry rok dla deweloperów, ponieważ sprzedali dużo mieszkań, bowiem dużo ludzi kupowało za gotówkę - to jest fakt - tylko, że stały popyt na mieszkania, nie będzie nigdy generowany przez zakupy za gotówkę. To było chwilowe odbicie w ilości sprzedanych mieszkań i to nawet spore. Od 2008r. jakaś tam liczba ludzi lepiej zarabiających uzbierała sporo gotówki i zdecydowała się na zakup inwestycyjny, z uwagi na malejące oprocentowanie lokat /nie mi to oceniać:)/, ale to fakt.
      Teraz powstaje pytanie jaki będzie popyt w przyszłym roku lub za kilka lat /obowiązek dużego wkładu własnego/. MDM pobudzi popyt wśród młodych, pewnie nie będzie dużo mniej zakupów gotówkowych i dodatkowo pewnie przeniosą się na rynek wtórny, jeśli tam będą zniżki spowodowane przez MDM.
      Dla mnie tegoroczny wzrost sprzedaży jest chwilowy i bardziej wygląda to jak "odbicie zdechłego kota" .

      Usuń
    2. miało być "pewnie będzie dużo mniej zakupów gotówkowych"

      Usuń
    3. to był dobry rok dla dev, popyt maleje, rynek się nasyca, dodatkowo kiepska demografia,
      mieszkanie jest do mieszkania, kto ma gotówke może się pokusić na inwestycyjny zakup pod wynajem, ale na pewno nie opłaca się branie kredytu na ten cel

      Usuń
  23. http://stooq.pl/n/?f=828380

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może być ciekawa konkurencja między "miastami" - tam gdzie limity są duże np: w Trójmieście i dużo mieszkań się łapie do programu to "młodzież trójmiejska" może nieźle wyczyścić pulę programu dla całego kraju :) To może być dodatkowa presja na deweloperów z miast gdzie jest spora różnica między limitem MDM, a obecnymi cenami ofertowymi. Jeśli się szybko nie dostosują, to deweloperzy z Trójmiasta spiją całą śmietankę :). Ciekawe jakie będą dane w czerwcu 2014r. na temat ilości udzielonych kredytów w poszczególnych miastach i ilości sprzedanych mieszkań w różnych miastach. W niektórych może być stan "przedzawałowy", a np: w Trójmieście będą liczyć zyski:)

      Usuń
  24. mi z szacunków wychodzi raczej 30 tys kredytów. To jest bardzo dużo, biorąc pod uwagę że większość rynku to jednak Warszawa a tam tylko Białołęka i okoliczne miasteczka się łapią

    OdpowiedzUsuń
  25. To jak chore są ceny w niektórych miastach w Polsce pokazują ceny nowych mieszkań w małych miastach.
    tutaj Bielsko Biała za 3000/m
    http://bielsko-biala.nieruchomosci-online.pl/mieszkanie,na-sprzedaz/8418076.html
    koszt robocizny niewiele mniejszy niż w wielkich miastach, materiały te same. Różnica na działce.

    OdpowiedzUsuń
  26. Przeszukując sieć bardzo ciężko jest natknąć się na informacje o cenach nieruchomości i ilościach transakcji w czasach 2004-2007. Lata te obrazują jak sytuacja diametralnie zmieniła się z normalności do napompowania bańki 2006-2007. Dla zainteresowanych zamieszczam link do ciekawego źródła. Proszę przeczytać i samemu wyciągnąć wnioski czy teraz rzeczywiście jest tak tanio :)))
    http://www.taksator.pl/1,3,49,0,pl.html

    OdpowiedzUsuń
  27. wymierający wyż powojenny / nie zabiorą ze sobą /, ujemny przyrost aktualny / mniejsze potrzeby /,oraz zarobkowa emigracja / nawet jak dostaną w spadku niezadłużone będą chcieli lunąć lub 'korzystnie" wynająć/ wybierze wszystkim deweloperom, kamienicznikom i szanownym bankom pióra - oczywiście poza niewielką i ciągle malejącą /z powodów wymienionych wcześniej / - liczbą kupujących i wynajmujących

    OdpowiedzUsuń